W Widzewie mają problem. Kto zastąpi Łukasza Brozia?

Kapitan drużyny z al. Piłsudskiego to też jej najbardziej wszechstronny piłkarz. To zwykle on zastępował kontuzjowanych kolegów. Kto teraz zastąpi jego?
Broź z pewnością na długo zapamięta kilka ostatnich dni. W niedzielę poprowadził kolegów do pierwszego wyjazdowego zwycięstwa w tym sezonie ze Śląskiem we Wrocławiu, a po meczu dowiedział się, że dostał powołanie do reprezentacji na spotkania z Meksykiem i Niemcami. Na poniedziałkową zbiórkę kadry w Warszawie widzewiak pojechał jednak kontuzjowany i po badaniach został odesłany do Łodzi. We wtorek wiedział już, że jego uraz jest bardzo poważny, a wczoraj przeszedł zabieg naderwanego więzadła w kolanie. Teraz czeka go długa rehabilitacja.

- To stało się na początku drugiej połowy. To Voskamp kopnął mnie w nogę, na której akurat stałem. Uciekła mi w bok i wtedy doszło do urazu. Sędzia nawet nie odgwizdał faulu. Nawet specjalnie nie bolało, mogłem normalnie biegać, ale tylko po prostej. Już po tym miałem okazję do strzelenia gola - opowiada kapitan Widzewa. Niedługo później - w 56. min - musiał jednak zejść z boiska.

Skutki feralnego starcia z holenderskim napastnikiem Śląska zdziwiły doktora Marcina Domżalskiego, który opiekuje się widzewiakami, ale nie tylko nimi. To specjalista o uznanej wśród sportowców renomie. Do Łodzi przyjeżdżają do niego z całej Polski. - Doktor Domżalski nie wierzył, że coś takiego mi się stało. Twierdził, że ja mam tak mocne kolana, więc to niemożliwe, bym doznał takiej kontuzji - opowiada Broź. - Okazało się, że mam naderwane więzadła krzyżowe przednie. Były tak spuchnięte, że potrzebny był zabieg. Zrobił go właśnie doktor Domżalski w klinice na Księżym Młynie.

Broź pozostanie w szpitalu do piątku, później zacznie rehabilitację. - Wszyscy mówią, że na mnie się szybko goi, więc może przerwa nie będzie za długa. Mam nadzieję, że w styczniu, a najpóźniej w lutym, wznowię zajęcia - mówi piłkarz.

Do fatalnej kontuzji Broź podszedł po męsku. - Szkoda, że tak się stało, bo ostatnio miałem dobrą passę. Pewnie, że mam wielkiego pecha, ale nie wolno się załamywać. Takie jest życie - mówi.

Dramat piłkarza to jedno, związane z tym kłopoty trenera Radosława Mroczkowskiego - drugie. Broź to kapitan drużyny, jej dobry duch, ale nie tylko - to też najbardziej wszechstronny zawodnik Widzewa, to najczęściej on zastępuje kontuzjowanych kolegów na różnych pozycjach w defensywie. Kto teraz zastąpi jego? - Łukasz jest liderem zespołu. Zarówno na boisku, jak i w szatni, co już wielokrotnie pokazywał. Nie bez powodu został wybrany przez drużynę na kapitana - mówi Mroczkowski.

I dodaje: - W obecnych rozgrywkach Łukasz wystąpił już na kilku pozycjach. Za każdym razem spisywał się dobrze, co potwierdza, że jest to kluczowy gracz Widzewa. Na razie będziemy musieli jednak radzić sobie bez niego. Jeżeli chodzi o lewą stronę obrony, to w pełni zdrowy jest już Dudu, a na prawej stronie grać może Souhail Ben Radhia czy też Adrian Budka. Do następnego meczu pozostało jeszcze trochę czasu, więc możemy spokojnie zastanowić się nad tym tematem.