Trener PGE Skry: Nowi siatkarze będą wzmocnieniem

- Dla Zatorskiego i Kłosa pobyt na mistrzostwach Europy jest wielkim doświadczeniem. Kłopot w tym, że od ponad czterech miesięcy nie wyszli na boisko i nie grali w meczu - opowiada Jacek Nawrocki
Jarosław Bińczyk: Do rozpoczęcia sezonu w PlusLidze pozostały dwa tygodnie. Jak pan ocenia przygotowania?

Jacek Nawrocki: Są plusy i minusy. Te ostatnie to przede wszystkim kontuzja Michała Bąkiewicza. To bardzo ważna postać naszego zespołu, a nie może trenować tak, jak powinien. Ostatnio wrócił do zajęć, ale wciąż nie może skakać. Szkoda, bo liczyłem na niego w pierwszym okresie rozgrywek. Z powodu kłopotów ze zdrowiem musimy ostrożnie dozować mu obciążenia. Inny kłopot to falująca dyspozycja Konstantina Cupkovicia. Nasz nowy siatkarz miał pecha, bo stale coś mu dolegało, a to zapalenie ucha, a to skręcona noga, a to kontuzja pachwiny. Przez to nie wykonał takiej pracy, jakiej bym chciał.

A plusy?

- Pozostali bardzo solidnie przepracowali ten okres. Spokojnie zrealizowaliśmy to, co sobie założyliśmy. To jest trudny czas, bo trzeba najprawdopodobniej przygotować się do miesiąca grania ligowego. Później nasza reprezentacja ma wyjechać na Puchar Świata, dlatego będzie długa przerwa w rozgrywkach. Trzeba będzie odpowiednio dobrać obciążenia.

W sparingach gracie ze zmiennym szczęściem. Nie niepokoi to pana?

- Powoli poznajemy dużą siłę naszych rywali. Także tych, w składach których brakuje znacznie więcej siatkarzy niż u nas. Jeśli chodzi o wyniki, to nie ma co przywiązywać do nich znaczenia, bo każdy zespół jest na innym etapie przygotowań. Na przykład z Resovią wygraliśmy 3:1 i przegraliśmy 0:3. Bardziej byłem zadowolony z tego drugiego wyniku, bo lepiej realizowaliśmy założenia taktyczne. Podobnie było w sparingu z Jastrzębskim Węglem [przegranym 2:3 - przyp. red.]. Ale już po tych meczach widać, jak ciężka będzie w tym sezonie liga.

Jak spisują się nowi obcokrajowcy: Cupković i Wytze Kooistra?

- Widać, że obaj potrzebują zgrania z drużyną, a także adaptacji w nowej dla nich miejscowości i kraju. Poza tym widać, że czują sporą presję, bo przyszli do drużyny broniącej tytułu. Jeśli się atakuje, jest łatwiej.

Obaj będą wzmocnieniem PGE Skry?

- Cupković i Kooistra mają takie umiejętności, że na pewno będą w stanie nam pomóc.

Marcin Możdżonek i Bartosz Kurek są podstawowymi zawodnikami reprezentacji, więc po mistrzostwach zapewne dostaną wolne. A co z Karolem Kłosem i Pawłem Zatorskim?

- Z nimi będzie bardzo trudno. Należę do trenerów, którym zależy na tym, by ich zawodnicy byli w reprezentacji. Naprawdę cieszę się z każdego powołania. Dla Zatorskiego i Kłosa pobyt na mistrzostwach Europy jest wielkim doświadczeniem. Kłopot w tym, że od ponad czterech miesięcy nie wyszli na boisko i nie grali w meczu. Tymczasem początek sezonu mamy bardzo ciężki, bo zaczynamy z beniaminkiem [Treflem Gdańsk - przyp. red.], a później zagramy z Zaksą Kędzierzyn-Koźle i Resovią. Trzeba będzie szybko to nadrobić, więc zaraz po mistrzostwach muszą wrócić.