Sport.pl

PlusLiga. PGE Skra Bełchatów gotowa do nowego sezonu i do spełniania marzeń

Nie będę uprawiał hipokryzji i mówił, że PGE Skra będzie walczyć o utrzymanie - mówił na prezentacji drużyny Konrad Piechocki, prezes klubu. Dodał, że celem w nowym sezonie jest spełnienie marzeń
Tydzień przed rozpoczęciem PlusLigi w Bełchatowie przedstawiono drużynę, która po raz siódmy będzie bronić mistrzostwa Polski. Przyjechali wszyscy, także piątka medalistów mistrzostw Europy. Czterech to siatkarze, którzy w PGE Skrze już grali - Bartosz Kurek, Marcin Możdżonek, Paweł Zatorski i Karol Kłos. Kurek i Możdżonek byli podstawowymi zawodnikami reprezentacji Polski. - Jestem zaskoczony tym jak mało zmęczyłem się podczas mistrzostw - mówił Kurek. - A ja mam odmienne zdanie na ten temat - odpowiedział Możdżonek.

Za to młodzi bełchatowianie - Kłos i Zatorski - ani razu nie stali szansy wyjścia na boisko. - Dlatego bardziej zmęczyliśmy się grą na playstation - śmiał się Kłos.

W jeszcze lepszym humorze był mistrz Europy Aleksandar Atanasijević, który trafił do mistrza Polski z Partizana Belgrad. - To bardzo ważny moment w mojej karierze - mówił 20-letni atakujący o transferze. - To jeden z największych klubów na świecie, grają w nim najlepsi zawodnicy, jest najlepszy na świecie trener.

Przypomnijmy, że PGE Skra pozyskała jeszcze holenderskiego środkowego Wytze Kooistę, Serba Konstantina Cupkovicia i Roberta Milczarka, który po kilku latach wrócił do drużyny. Najbardziej znany z nich jest Kooistra, z pewnością jeden najlepszych środkowych włoskiej Serie A. Dlaczego więc wybrał mistrza Polski? - W Polsce zawsze podobało mi się podejście do siatkówki. Grałem tu z reprezentacją Holandii. Poza tym występy w Lidze Mistrzów to nowe doświadczenie dla mnie, bo dotychczas nie miałem takiej okazji.

A właśnie sukces w europejskich pucharach jest tym, o czym w Bełchatowie marzą najbardziej. W poprzednim sezonie zabrakło bardzo niewiele, bo Final Four PGE Skra przegrała pechowo, po tzw. złotym secie w Kazaniu. - Mamy bardzo silny i wyrównany zespół, więc jak nie teraz, to kiedy? - twierdzi Kurek.

Oczywiście nikt w klubie nie rezygnuje z obrony pozycji w Polsce. W tym sezonie będzie to jednak bardzo trudne, ponieważ rywale też się wzmocnili. Jak twierdzi prezes Piechocki: - Silni są jeszcze silniejsi. Jestem optymistą, że zawodnicy którzy przyszli poprawią rywalizację w zespole. Uprawnia nas to do walki po raz ósmy o mistrzostwo Polski. Wierzę, że ta grupa graczy jest w stanie spełnić nasze wspólne marzenia - mówi prezes. I dodał, że pierwszy, kto wie czy nie najważniejszy mecz, PGE Skra już wygrała. - Była to walka o zdrowie naszego trenera - przypomniał.

Jacek Nawrocki latem miał ogromne kłopoty z krążenie, ale już wrócił do normalnych zajęć. - Walki o zdrowie nie można porównać do meczu. Ona trwa cały czas - mówi trener mistrzów Polski. - Co do sezonu, on będzie bardzo trudny, ponieważ wzmocnili się nasi przeciwnicy. Sezon jest trudny z powodu Pucharu Świata i kwalifikacji do igrzysk olimpijskich. A u nas są zawodnicy, którzy są kluczowymi w kadrze. Liczę, że odpowiedzialność, zapał i chęć wygrania wystarczy na to, żeby sezon jest udany, Nie składamy żadnych deklaracji,. Możemy obiecać, że wykonamy pracę jak najlepiej.

Choć szefowie klubu z Bełchatowa twierdzą, że wcale nie są najbogatsi w lidze, to o pieniądze nie muszą się martwić. Potwierdziła to Dorota Idzi, szefowa marketingu Polskiej Grupy Energetycznej. Według nie PGE Skra jest sportową wizytówką firmy: - Wiem jak wygląda rola lidera, który ma siedem mistrzostw Polski [Idzi jest wielokrotną mistrzynią Polski w pięcioboju nowoczesnym - przyp. red.]. Życzę was, żebyście wytrwale walczyli do końca, a o współpracę nie musicie się obawiać.

Pierwszy mecz w nowym sezonie PGE Skra rozegra w piątek o godz. 20 z Treflem w Gdańsku.

Więcej o: