T-Mobile Ekstraklasa: Piłkarz PGE GKS po porażce z Legią: Nie możemy spuścić głów i powiedzieć, że jest dramatycznie

W sobotę piłkarze PGE GKS Bełchatów przegrali na własnym stadionie z Legią Warszawa 0:2 i spadli na ostatnie miejsce w tabeli.
Bełchatowianie przegrali już szósty mecz w tym sezonie. W sobotę o ich porażce przesądził ostatni kwadrans, w którym Legia dwukrotnie trafiła do bramki Łukasza Sapeli. - W drugiej połowie mieliśmy dwie sytuacje i gdybyśmy którąś z nich wykorzystaliśmy, to kto wie jakby się mecz potoczył - zastanawia się Paweł Buzała, pomocnik PGE GKS. - Gdy straciliśmy bramkę po stałym fragmencie wszystko w naszej grze się posypało, nie było już konsekwencji. Stąd też druga bramka dla Legii.

Po ośmiu kolejkach T-Mobile Ekstraklasy bełchatowianie z czterema punktami na koncie zamykają ligową tabelę. Jakby tego było, w ostatnich sześciu meczach zdobyli tylko jeden punkt i jednego gola. Cieszyli się z niego blisko 350 minut temu Skąd bierze się taka nieskuteczność bełchatowian? - Z różnych względów - odpowiada Buzała. - Na pewno brakuje nam trochę i szczęścia, i umiejętności. W sobotę - właśnie przy odrobinie szczęścia - mogliśmy tę bramkę wreszcie strzelić. Na pewno z meczu na mecz te wyniki będą nam coraz bardziej siedziały w głowach, ale nie możemy teraz spuścić głów i powiedzieć, że jest dramatycznie. Czekają nas kolejne mecze i trzeba wreszcie zacząć zdobywać punkty.

Na czym opierać wiarę w to, że bełchatowianie już wkrótce odbiją się od dna? - Trudno powiedzieć - przyznaje szczerze Buzała. - Po meczu z Legią każdy będzie musiał sobie zrobić rachunek sumienia, bo na pewno nie jest za ciekawie i każdy to widzi. Trzeba się wziąć jeszcze bardziej za robotę i pokazać w następnych meczach, że potrafimy grać w piłkę.

Więcej o: