PlusLiga. Trudna przeprawa PGE Skry Bełchatów z beniaminkiem. Cztery sety i nerwy

Nawet ostrożny do przesady trener siedmiokrotnych mistrzów Polski nie przypuszczał, że jego drużyna będzie miała takie kłopoty w spotkaniu z beniaminkiem. Do zdobycia trzech punktów PGE Skra potrzebowała aż czterech setów.
- Inauguracja sezonu rządzi się swoimi prawami - mówił w czwartek Jacek Nawrocki. Jego drużyna zmierzyła się z beniaminkiem z Gdańska. Trener przestrzegał przed lekceważeniem przeciwnika, który ma w składzie kilku naprawdę niezłych zawodników. Grzegorz Łomacz rok temu był drugim rozgrywającym reprezentacji, a Mikko Oivanen całkiem niedawno gwiazdą PlusLigi w Resovii. Jest też jego rodak Matti Hietanen - bardzo solidny gracz. Mecz pokazał, że obawy szkoleniowca były uzasadnione...

Ale kiedy mistrz Polski gra tylko dobrze, to w takiej konfrontacji wynik może być tylko taki jak w pierwszym secie. Wyrównana gra trwała tylko do pierwszej przerwy technicznej, kiedy goście z Bełchatowa wygrywali tylko 8:7, i to dzięki błędom gdańszczan. Gdy jednak siatkarze PGE Skry włączyli drugi bieg, zrobiło się 21:12. Stracili trochę przewagi z powodu ryzyka rywali na zagrywce. Rezerwowy rozgrywający Patryk Szczurek dał się mocno we znaki faworytom. To było ostrzeżenie, choć seta obrońcy tytułu wygrali do 18.

Nawrocki wciąż szuka najsilniejszego ustawienia pierwszej szóstki. Co prawda problemów nie ma na przyjęciu, ataku i rozegraniu, ale na środku na razie pewniakiem jest Daniel Pliński. Najbardziej doświadczony ze środkowych pokazał, że po wakacjach jest w bardzo dobrej dyspozycji. Oprócz niego mecz zaczął Wytze Kooistra, którego później zastępowali Marcin Możdżonek i Karol Kłos.

Holender ma bez wątpienia największe możliwości w ataku, ale wciąż jest niezgrany z rozgrywającymi.

W drugiej partii kibice przecierali oczy ze zdumienia. Oba zespoły mają podobne barwy klubowe i mogło się wydawać, że to PGE Skra zaczęła w żółtych, a nie czarnych koszulach. Zawodnicy beniaminka pokazali, że trzymiesięczne treningi i podróże nie są sposobem na uzyskanie wysokiej formy. Libero z Bełchatowa ostatni poważny mecz rozegrał w maju, kiedy Polska zmierzyła się w Miliczu z Rosją. Później siedział tylko na trybunach. Po powrocie do klubu wystąpił w trzech sparingach, lecz zaległości nie zdążył nadrobić. Do tego potrzeba mu występów w spotkaniach o stawkę.

Rozbijani serwami mistrzowie Polski chwilami byli bezradni, dlatego przegrywali już 8:2. Trener Nawrocki długo zachowywał spokój, ale gdy Lotos Trefl prowadził 17:13, wreszcie wziął czas. Zwłokę w przerwaniu gry można było zrozumieć chwilę później, kiedy na zagrywkę poszedł Mariusz Wlazły. Niczym killer systematycznie rozbijał rywali. Nie pomagały zmiany - kapitan PGE Skry nie dawał szans ani Hietanenowi, ani Wojciechowi Serafinowi, ani Maciejowi Wołoszowi. Trzy asy pod rząd pozwoliły wyjść na prowadzenie 19:17, a za chwilę w ataku pomylił się Oivanen. I tak skończyły się emocje w drugim secie, bo Wlazły do atomowych serwów dodał jeszcze skuteczność w ataku.

Widać było jednak, że PGE Skra nie jest jeszcze w wysokiej formie albo zabrakło jej koncentracji (a może jednego i drugiego), bo w kolejnej partii znów pozwolili przeciwnikom na wiele. Stracili dobrą zagrywkę, mylili się w ataku, słabo przyjmowali. Doszło do tego, że dwie ostatnie piłki Lotos Trefl zdobył po pomyłkach Wlazłego (blok i atak w aut).

W końcówce pierwszej partii na boisku pojawił się Aleksandar Atanasijević. I bardzo szybko pokazał, że doniesienia o jego nieprzeciętnych umiejętnościach nie są przesadzone. Zbijał dwukrotnie, za każdym razem w sposób najbardziej nielubiany przez rywali, czyli po ich rękach. Zrobił to jednak z taką lekkością, że nawet sceptycy musieli przyznać, że to wielki talent.

Później Atanasijević już tylko oglądał grę z kwadratu dla rezerwowych, bowiem szkoleniowiec w trudnych chwilach postawił na doświadczenie Wlazłego. Ten nie zawiódł, choć tak jak wszyscy jego koledzy nie jest w najwyższej formie.

Lotos Trefl - PGE Skra 1:3

Sety: 18:25, 21:25, 25:23, 20:25

Lotos Trefl: Łomacz, Hietanen Świrydowicz, Oivanen, Wdowin, Augustyn, Serafin (libero) oraz Szczurek, Wilk, B. Kaczmarek (libero), Wołosz, M. Kaczmarek

PGE Skra: Falasca, Winiarski, Kooistra, Wlazły, Kurek, Pliński, Zatorski (libero) oraz Możdżonek, Atanasijević, Woicki, Kłos