Wielka wygrana Budowlanych! Jak łodzianie zmiażdżyli Lechię Gdańsk

Tego, że w hicie ekstraligi rugby Budowlani pokonają Lechię, można było oczekiwać. Ale tego, że rozgromią ją w tak pięknym stylu, nie mógł spodziewać się chyba nikt.
Piękna pogoda, ale przede wszystkim bardzo dobrze zapowiadający się mecz sprawiły, że w sobotnie popołudnie na stadionie przy ul. Górniczej zasiadł niemal komplet publiczności. Trudno się temu dziwić, skoro naprzeciw siebie stanęli prowadzący w tabeli Blachy Pruszyński Budowlani i zajmujący drugie miejsce gdańszczanie. Wszystkich, którzy przybyli na to spotkanie, czekała niespodzianka w postaci... pomalowanych w barwy klubowe słupów.

Bardzo szybko okazało się, że kibicom miłą niespodziankę chcą sprawić także rugbiści. Gospodarze pierwsze przyłożenie zdobyli już w 58. sekundzie, a jego autorem był Merab Gabunia, który po zrzuceniu kilku kilogramów odzyskał dawną formę i uwielbienie kibiców. To był dopiero początek koncertowej gry łodzian, którzy od 9. do 15. min zdobyli trzy kolejne przyłożenia. - Wiedzieliśmy, że jeśli nie damy się rozkręcić Lechii i od początku narzucimy jej swój styl, to będzie dobrze. Efekt naszej taktyki był nadspodziewanie dobry, bo w tym sezonie tak szybko bonusowego punktu jeszcze nie zdobyliśmy. A graliśmy przecież z Lechią! - cieszył się po meczu trener Mirosław Żórawski. Oprócz przyłożeń trzy z czterech podwyższeń wykorzystał Teimuraz Sokhadze, dzięki czemu po kwadransie gry Budowlani prowadzili już 26:0.

Lechia była bezradna. Zaskoczeni takim obrotem wydarzeń goście długo nie potrafili wyjść z szoku. Gdy już udawało im się przedostać na połowę rywala, natrafiali na bardzo szczelną i agresywną obronę, która co chwilę popisywała się skuteczną szarżą. Najlepszy przykład kapitalnej obrony Budowlanych mieliśmy w 29. min. Łodzianie wybronili się wówczas w - wydawałoby się - beznadziejnej sytuacji, gdy na boisku zwijało się z bólu aż trzech z nich, a gdańszczanie byli metr od pola punktowego.

Chwilę później z boiska musiał zejść ukarany żółtą kartką Gabunia, co wykorzystali goście, którzy w ciągu kilku minut zdobyli dwa przyłożenia. Słabsza końcówka nie zmienia jednak faktu, że w pierwszej połowie przewaga gospodarzy była niepodważalna.

Walka na całego trwała też w drugiej części gry. Co chwila któryś z zawodników potrzebował pomocy lekarskiej, ale co znamienne - w większości przypadków byli nimi lechiści. Fizyczna przewaga Budowlanych była olbrzymia. Podobnie zresztą jak boiskowa, co w kolejnych minutach przełożyło się na przyłożenia Grzegorza Dułki i Tomasza Stępnia. A że z kopów dobrą skuteczność podtrzymywał Sokhadze, to już przed upływem godziny gry gospodarze prowadzili 43:12.

W ostatnich minutach na boisku pojawili się rezerwowi, a grające na twardym jak beton boisku drużyny spuściły już z tonu. Murawa to był bez wątpienia największy minus sobotniego meczu, a skutki gry na pełnym wybojów klepisku rugbiści będą odczuwać zapewne jeszcze długo. Wystarczy powiedzieć, że dwóch gdańszczan musiało opuścić boisko przy pomocy kolegów, a trzeciego... wywiozła karetka. - Nie wiem, jak oni uzbierają skład na następne mecze, ale łatwo mieć nie będą - uważa Żórawski.

Niestety, straty odnotowali też gospodarze. - Praktycznie wszystkich zmian dokonałem z powodu urazów zawodników. Gdy tylko któryś z nich zgłaszał problemy zdrowotne, to od razu był zdejmowany, bo nie było sensu ryzykować groźniejszej kontuzji - tłumaczy szkoleniowiec wicemistrzów Polski.

Choć odniesione w bólach zwycięstwo kosztowało Budowlanych wiele wysiłku i zdrowia, to było jednak niezwykle efektowne i cenne. Dzięki wygranej umocnili się bowiem na prowadzeniu i praktycznie zapewnili sobie pierwsze miejsce na koniec rundy jesiennej. Bo choć do jej zakończenia wciąż pozostały trzy kolejki, to jednak trudno oczekiwać, że drużyna, która rozbija najgroźniejszych rywali, będzie miała jakiekolwiek problemy z pokonaniem słabeuszy.

BUDOWLANI - LECHIA 46:12 (26:12)

Punkty dla Budowlanych: Sokhadze, 16, Gabunia, Łuczak, Grabowski, Dułka, Stępień.

Budowlani: Królikowski, Szyburski, Grabski, Grabowski, Gabunia, Mirosz, M. Fortuna, Gugushwili, Żórawski, Sokhadze, Kaniowski, Dułka, Łuczak, Kozakiewicz, Stępień. Zagrali również: Szczukocki, Skwarciak, Rydzyński, Grodecki. Stolarz, Pepliński, Matyjak.

Pozostałe wyniki i tabela: Arka Gdynia - Budowlani Lublin 28:13 (14:13), AZS AWF Warszawa - Posnania 17:27 (5:17), Juvenia Kraków - Orkan Sochaczew 25:27 (15:6).

1. Budowlani Ł.415174-25
2. Orkan414134-83
3. Arka41485-59
4. Lechia41187-84
5. Budowlani L.41080-91
6. Posnania41094-110
7. Juvenia4018-106
8. AZS44035-147