Były gorące telefony, ale reprezentacja Polski na Puchar Świata bez Mariusza Wlazłego

Najlepszy polski atakujący nie pojedzie na turniej do Japonii. Według informacji ?Gazety? prezesowi PZPS nie udało się przekonać go do zmiany decyzji.
Kapitan PGE Skry zrezygnował z gry w reprezentacji Polski po powrocie z ubiegłorocznych mistrzostw świata. Wtedy mało grał, a mimo to został uznany za jednego z winowajców słabego wyniku. Miał o to pretensje do szefów związku. Poinformował o tym wiosną Andreę Anastasiego, krótko po objęciu przez niego funkcji selekcjonera. Podobnie postąpili jeszcze Paweł Zagumny, Michał Winiarski i Daniel Pliński, lecz oni obiecali, że wrócą na Puchar Świata, który jest pierwszą okazją do wywalczenia kwalifikacji olimpijskiej.

Ale to właśnie na pozycji atakującego nasza kadra ma największy problem. Piotr Gruszka jest bardzo daleki od formy sprzed dwóch lat, kiedy został wybrany na najlepszego zawodnika mistrzostw Europy. Jego zmiennik Jakub Jarosz gra w kratkę, zaś próbowany przez Anastasiego Zbigniew Bartman w Jastrzębskim Węglu jest przyjmującym. Z nimi trudno będzie powalczyć w Japonii o pierwszą trójkę z takimi potęgami jak Brazylia, Kuba, USA czy Rosja.

Jeszcze we wtorek prezes PZPS Mirosław Przedpełski mówił w "Gazecie", że nie ma zamiaru namawiać Wlazłego do zmiany decyzji. - Będzie chciał grać, sam się zgłosi - stwierdził tylko.

Okazało się, że zmienił zdanie i w piątek dzwonił do zawodnika, a także do prezesa PGE Skry. Telefony ze związku w tej sprawie miał też Jacek Nawrocki, trener mistrzów Polski. Wszystkich proszono o przekonanie zawodnika do zmiany decyzji.

Wlazły przyznaje, że rozmawiał z Przedpełskim o powrocie do kadry. Zaraz jednak zastrzega, że zdania nie zmienił. Nic więcej nie chce mówić. - Bez komentarza - tradycyjnie odpowiada na pytania.

To, że kapitan PGE Skry nie będzie grał w reprezentacji, potwierdza Konrad Piechocki, prezes bełchatowskiego klubu. - Mariusz jest na tyle wyeksploatowanym siatkarzem, że nie jest w stanie podołać obciążeniom treningowym. A są one ogromne, co widać na przykładzie Bartka Kurka, który ma problemy ze zdrowiem. Rozmawiałem z prezesem Przedpełskim o Mariuszu Wlazłym. Z jego strony nie było nacisków, tylko pytania. Uważam, że zrozumiał tą sytuację - uważa Piechocki.

Piękne cheerleaderki ŁKS w akcji! Tak będzie na każdym meczu! [GALERIA]