PlusLiga. Trener PGE Skry Bełchatów: - Trzeba wykorzystać porażkę

Mistrzowie Polski przegrali drugi mecz z rzędu w PlusLidze. Coś takiego zdarza się im się raz na pięć lat. Mimo to w klubie z Bełchatowa nastroje są lepsze niż na początku tygodnia
W Rzeszowie bełchatowianie zdobyli punkt (ulegli Resovii 2:3), choć równie dobrze mogli nie mieć żadnego albo wywalczyć dwa. - Cieszę się z tego, bo równie dobrze wszystko mogło się skończyć niekorzystnie dla nas w czterech setach - twierdzi Jacek Nawrocki, trener mistrzów Polski. - Przede wszystkim lepiej wyglądała gra i mogliśmy skorzystać z większej liczby zawodników. To są plusy.

Ile dla PGE Skry znaczy Michał Winiarski, można było się przekonać w pierwszym secie. Gdy pojawił się na boisku, jego drużyna przegrywała 14:19. Później zdobyła kolejno cztery punkty i postraszyła gospodarzy. Przy Winiarskim lepiej spisywał się Paweł Zatorski, a i Bartosz Kurek mógł bardziej skoncentrować się na ofensywie.

Ten ostatni znów miał problemy ze zdrowiem. W czwartej partii musiał nawet zejść z boiska. - Kurek jest wyeksploatowany nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie - twierdzi trener. - Dla niego mecze w lidze są trudniejsze niż w mistrzostwach Europy.

Kłopoty młodej gwiazdy PGE Skry pozwalają inaczej spojrzeć na problemy Mariusza Wlazłego. Przed erą Kurka na nim spoczywał ciężar gry reprezentacji w ataku. Zbijał po 40, 50 razy, a konsekwencją były kontuzje i skurcze. Podobnie jest teraz z jego klubowym kolegą, który jest znacznie mocniej zbudowany. To pokazuje, jak wyniszczający jest obecnie siatkarski sezon. Jeśli chodzi o Kurka, to w bełchatowskim klubie już myślą, jak dać mu odpocząć, bo przecież podobne problemy miał w końcówce poprzedniego sezonu.

Wtedy jednak grę ciągnął Wlazły, który teraz jest w słabszej formie. Z Resovią zaczął słabo i w pierwszym secie został zmieniony. - To nic nowego. Rok temu też w Rzeszowie zastąpił go Novotny - usprawiedliwia Wlazłego Nawrocki. - Wokół niego jest wiele zamieszania, mnóstwo telefonów, pytań. Ciężko mu się skupić. Trzeba to przetrzymać. Ja wolę, żeby grał najlepiej w decydujących momentach.

Nastroje uspokaja Daniel Pliński, jeśli nie najlepszy, to oprócz Marcina Możdżonka i Zatorskiego jeden z najlepszych siatkarzy w PGE Skrze. - Nikt już nie pamięta, że w poprzednim sezonie po trzech kolejkach mieliśmy na koncie pięć punktów. Teraz mamy jeden mniej, więc nie ma powodu do paniki - uspokaja środkowy z Bełchatowa.

Nawrocki podkreśla, że każdą porażkę trzeba wykorzystać. - Ona zmusza nas do analizy gry zespołu. Choć moglibyśmy oceniać mecz z dwoma punktami na koncie. Wtedy nastroje byłyby dużo lepsze.

Więcej o: