T-Mobile Ekstraklasa. Były piłkarz ŁKS: - Widzew wcale nie jest faworytem

ŁKS stać na remis, ale po cichu stawiam na wygraną - mówi Rafał Niżnik przed 61. derbami Łodzi, które rozegrane zostaną w poniedziałek
Rafał Niżnik należy do siedmioosobowego grona ełkaesiaków, którzy w derbach zdobyli przynajmniej dwie bramki. Swoje gole Niżnik zdobył w listopadzie 2004 roku, a ŁKS zremisował u siebie z Widzewem 2:2. - To były piękne dni - wspomina z sentymentem piłkarz Motoru Lublin.

Chociaż Niżnik na koncie ma dwanaście derbowych występów (jedno zwycięstwo, sześć remisów, pięć porażek), to najchętniej wspomnieniami powraca do meczu z marca 1997 roku. Wówczas po golu Marcina Danielewicza ŁKS wygrał na wyjeździe Widzewem 1:0. - Pamiętam, że po godzinie gry usiadłem na ławce, a wszedł za mnie Witek Bendkowski. Później Marcin zmienił Brazylijczyka Ricardo i kiedy do końca było 6 minut wspaniałym strzałem pokonał Macieja Szczęsnego - wspomina Niżnik.

Swój najlepszy mecz przeciwko Widzewowi były pomocnik ŁKS rozegrał jednak siedem lat temu na stadionie przy al. Unii. Pierwszego gola zdobył wtedy z rzutu wolnego, a drugiego - z karnego, po faulu na Marcinie Wachowiczu. ŁKS uratował wtedy remis. Jak będzie teraz? - Widzew nie jest wcale faworytem. Po przyjściu trenera Michała Probierza moja była drużyna gra coraz lepiej. Myślę, że ełkaesiaków stać przynajmniej na remis, ale po cichu stawiam na dwójkę - mówi. - Bardzo żałuję, że nie będę mógł przyjechać na derby, ale na pewno będę oglądał je w telewizji - dodaje piłkarz.

W 1998 r. Niżnik zdobył z ŁKS mistrzostwo Polski, a w sezonie 2005/06 wywalczył z nim awans do ekstraklasy.

Wirtualne derby Łodzi: Lepszy Widzew czy ŁKS? Oceń sam!