T-Mobile Ekstraklasa. Czy PGE GKS w końcu wygra na obcym boisku? Szanse są... małe

Jeśli piłkarze PGE GKS chcą zrealizować swoje marzenia o wydostaniu się z dołu tabeli, to po raz pierwszy od dawna muszą przywieźć z wyjazdu komplet punktów.
Niestety, pora i najbliższy rywal bełchatowian wskazują na to, że z ambitnego planu, znowu mogą wyjść nici. Spotkanie rozpocznie się o godz. 13.30, czyli najbardziej znienawidzonej porze przez piłkarzy PGE GKS. Zawodnicy prowadzeni przez Kamila Kieresia już nie raz na nią narzekali. Tłumaczyli, że mają dosyć rozgrywania meczów o tak wczesnej godzinie i krytykowali osoby, które odpowiadają za układanie terminarza. Trudno się jednak temu dziwić skoro w tym sezonie bełchatowianie spisują się bardzo słabo, a na ich mecze przychodzi zaledwie garstka kibiców.

Szanse, że akurat w sobotę piłkarze PGE GKS przełamią fatalną passę bez zwycięstwa na wyjeździe są bardzo małe także z innego powodu. Zmierzą się bowiem z jednym z najbardziej niewygodnych rywali, jakim jest Jagiellonia. W poprzednim sezonie piłkarze prowadzeni wówczas przez Macieja Bartoszka przegrali w Białymstoku 1:3. Dwa gole dla gospodarzy strzelił Tomasz Frankowski, który w swojej karierze zdobył już sześć bramek w meczach z PGE GKS.

Wszystko wskazuje na to, że trener Kiereś wystawi tą samą podstawową jedenastkę, jak tydzień temu w wygranym meczu ze Śląskiem Wrocław 3:0. Żaden z zawodników PGE GKS nie narzekał w tym tygodniu na urazy.