Sport.pl

TBL. ŁKS chce pobić rekord frekwencji! "Zabierzcie żony, dzieci, teściowe, kochanki"

Już w najbliższą sobotę koszykarski ŁKS będzie chciał ustanowić rekord frekwencji w halowych sportach w Polsce. Żeby tak się stało, mecz ze Śląskiem Wrocław musi przyciągnąć do Atlas Areny przynajmniej 10 016 kibiców. - I możemy tego dokonać - wierzą w klubie, którego trener apeluje: Zabierzcie na najbliższy mecz żony, dzieci, teściowe, kochanki... zabierzcie, kogo chcecie?.
POLECAMY! Niesamowita metamorfoza Jana Tomaszewskiego. Chce Zbigniewa Bońka na czele PZPN!

21 listopada 2010 r. koszykarski mecz Trefla Sopot z Prokomem Gdynia obejrzało 10 015 osób. Tak dużej liczby kibiców nie przyciągnęło na trybuny żadne inne spotkanie w historii halowych sportów drużynowych w Polsce. W ŁKS-ie wierzą, że ustanowiony w Ergo Arenie rekord frekwencji zostanie pobity w sobotę, gdy do łódzkiej Atlas Areny przyjedzie Śląsk Wrocław.

O tym, że pobicie rekordu jest możliwe, można było się przekonać podczas inauguracji sezonu. Pierwszy po 30 latach przerwy mecz ŁKS-u w ekstraklasie i sensacyjną wygraną z Anwilem Włocławek obejrzało ponad 7 tys. kibiców. W historii ligowych spotkań więcej osób zgromadził w hali tylko wspomniany mecz Trefla z Prokomem. - Przed meczem zastanawialiśmy się z chłopakami, czy będą trzy tysiące osób, czy nie. Rzeczywistość przerosła nasze największe oczekiwania. Myśleliśmy, że tych ludzi będzie znacznie mniej, a nawet się tego baliśmy. Wszystko wyszło jednak super - cieszył się po tamtym pojedynku Filip Kenig, współwłaściciel i koszykarz ŁKS-u.

To właśnie wtedy w klubie z al. Unii zrodziło się marzenie o pobiciu rekordy frekwencji. Kibice pokazali bowiem, że zapotrzebowanie na sport na wysokim poziomie w Łodzi jest, i to bardzo duże. Potwierdziły to także spotkania z Treflem Sopot i Kotwicą Kołobrzeg, gdy do Atlas Areny przyszło odpowiednio 5 i 4 tys. kibiców. To wyniki, których mogą pozazdrościć niemal wszystkie w Polsce drużyny halowe, nie tylko koszykarskie. - To byłaby duża sprawa dla Łodzi, nie tylko dla sportu, ale też dla całego miasta - mówi o pobiciu rekordy Piotr Zych, trener ŁKS-u. I apeluje: - Zabierzcie na najbliższy mecz żony, dzieci, teściowe, kochanki... zabierzcie, kogo chcecie. Tak żeby na trybunach zasiadło przynajmniej 10 016 osób.

Największą przeszkodą w ustanowieniu rekordu wydają się wyniki ŁKS-u. Po kapitalnym meczu z Anwilem łodzian sprowadziła na ziemię brutalna rzeczywistość, a trzy kolejne porażki zepchnęły ich na przedostatnie miejsce w tabeli. - Trochę czasu minie zanim my, pierwszoligowi zawodnicy, zaczniemy grać na odpowiednim poziomie w ekstraklasie - tłumaczy Kenig, który liczy, że fani drużyny z al. Unii docenią wysiłek i poświęcenie drużyny. - Mam nadzieję, że to będzie przyciągało kibiców. Że na mecze nie będą przychodzili tylko kibice sukcesu, lecz także ci, którzy chcą oglądać fajną koszykówkę, która na poziomie ekstraklasy wróciła do ŁKS-u po 30 latach przerwy. Poza tym nawet taki mecz, jak ten przegrany z Kotwicą, w którym dwie drużyny zdobywają łącznie 190 punktów, to jest coś naprawdę fajnego dla oka.

W klubie z al. Unii rozpoczęto już odliczać dni do próby pobicia rekordu. Przedstawiciele ŁKS-u jeżdżą po szkołach, gdzie zapraszają do przyjścia na mecz i rozdają wejściówki. Bilety będzie można także wygrywać w wielu konkursach w mediach. - Chcemy poprosić o pomoc także lokalne media w okolicznych miastach, jak chociażby Konstantynów, Pabianice i Aleksandrów - dodaje Jarosław Paradowski, rzecznik klubu.

Spotkanie ze Śląskiem rozpocznie się w sobotę o godz. 19.30. W ŁKS-ie marzą, by zainteresowanie meczem było tak duże, że konieczne okaże się dostawienie dodatkowych trybun. Pojemność trybun stałych wynosi 10.049 miejsc.

Więcej o: