Sport.pl

PGE Skra gra o pierwsze miejsce w grupie

- To nasz najgroźniejszy przeciwnik, który w pierwszej kolejce przejechał się po Lublanie - mówi o Tours VB Mariusz Wlazły, kapitan bełchatowskiej drużyny
Wicemistrz Francji w inauguracyjnej kolejce Ligi Mistrzów nie dał szans ACH Volley Bled. Ale i PGE Skra nie straciła seta, choć grała na wyjeździe z rywalem, o którym nic nie wiedziała. - Początki zawsze są trudne, a nam udało się doskonale zacząć. Chodzi mi o wynik, a nie o grę - mówi Bartosz Kurek.

Dziś w hali Energia będzie jednak znacznie trudniej, bo Tours jest zdecydowanie silniejszy od Budvanskiej Rivijery. Poza tym mistrzowie Polski jeszcze nie są w najwyższej formie. Potwierdza to Wlazły. - Nasza dyspozycja nie jest taka, jakiej byśmy oczekiwali - mówi. - Oczywiście mnie to martwi, ale taki jest sport.

Z pewnością PGE Skra może liczyć na pomoc 10 tys. kibiców, którzy przyjadą do Łodzi z całej Polski. Bilety na spotkanie z Tours zostały sprzedane praktycznie w całości. Zostało tylko ok. 300, a będzie można je kupić dzisiaj od godz. 12 w kasie hali przy ul. ks. Skorupki. Kosztują od 20 do 80 zł.

- Przy takich kibicach jak na naszych meczach gra się lepiej - twierdzi Wlazły. Kapitan drużyny przyznaje jednak, że wciąż nie jest w najwyższej formie. - Od swojej gry oczekuję znacznie więcej. Przede wszystkim popełniam za dużo błędów - dodaje.

Najważniejsze jednak, że Wlazły jest zdrowy, bo nie wiadomo, czy będzie miał go kto zastąpić. Jego zmiennik Aleksandar Atanasijević ma bowiem problem z prawą rękę i jego gra przeciwko wicemistrzowi Francji stoi pod znakiem zapytania. Podobnie zresztą jak wyjazd na zgrupowanie kadry Serbii przed Pucharem Świata.

Wygrana PGE Skry z Tours praktycznie zagwarantuje jej wyjście z grupy. A jeśli uda się pokonać francuski zespół wysoko, to nic nie powinno przeszkodzić bełchatowianom w zajęciu pierwszego miejsca w grupie. To ważne przy późniejszym rozstawieniu w kolejnej fazie Ligi Mistrzów.

Poza Atanasijeviciem wszyscy pozostali gracze mistrza Polski są zdrowi. Razem z kolegami ćwiczą już Michał Bąkiewicz i Paweł Zatorski. Wczoraj drużyna po raz drugi w tym tygodniu trenowała w łódzkiej hali. Po niej wieczorem na boisko wyszli gracze Tours VB.

W dniu meczu trener Jacek Nawrocki zaplanował jeszcze przedpołudniowy rozruch, a ok. godz. 16 bełchatowianie opuszczą hotel Borowiecki i pojadą na mecz. Rozpocznie się on o godz. 18. Sędziować będą Węgier Zsolt Mezöffy i Rumun Alin Mateizer.

Więcej o: