Przed meczem Budowlanych z Muszynianką. "Każda zła seria kiedyś się kończy!"

- Kluczem do sukcesu będzie zespołowość, każda z nas musi dać z siebie wszystko. Jeśli tak będzie, to wynik jest sprawą otwartą - mówi Katarzyna Mróz, środkowa Budowlanych Łódź
POLECAMY! Tomaszewski: Mucha będzie lepszym ministrem, niż te miernoty Drzewiecki i Giersz!

W najbliższych dniach łódzkie siatkarki czekają dwa bardzo trudne spotkania. W sobotę o godz. 17 Budowlane zmierzą się na wyjeździe z Muszynianką mistrzem Polski, a cztery dni później zagrają u siebie z Atomem Trefl Sopot, który poprzedni sezon zakończył na drugim miejscu.

Rozmowa z Katarzyną Mróz

Damian Bąbol: Od ostatniego meczu ligowego minęło ponad trzy tygodnie. Jak przebiegały zajęcia podczas tak długiej przerwy?

Katarzyna Mróz: Treningi były bardzo ciężkie. Na pewno solidnie przepracowałyśmy tę przerwę. Przed nami trudne mecze z mistrzyniami i wicemistrzyniami Polski. Ale jestem optymistką. Podejdziemy do tych pojedynków maksymalnie zmobilizowane. Z Muszynianką już wygrałyśmy na turnieju przed sezonem, więc możemy tego dokonać także w sobotę. Z pewnością nie będziemy bez szans. Zajmujemy wysoką czwartą pozycję i zrobimy wszystko, aby po meczach z faworytami PlusLigi utrzymać się w ścisłej czołówce.

Łódzka drużyna jeszcze nigdy nie odniosła zwycięstwa w Muszynie...

- Najwyższy czas, żeby przerwać tę smutną serię. Przecież każda zła passa kiedyś musi się skończyć. Kluczem do sukcesu będzie zespołowość. Każda z nas musi dać z siebie wszystko. Jeśli tak się stanie, to wynik jest sprawą otwartą.

Kibiców mogła trochę zmartwić porażka w sparingu z AZS Białystok.

- Spokojnie, bez paniki. W meczach kontrolnych motywacja często różni się od tej przed spotkaniami ligowymi. Poza tym byłyśmy w trakcie ciężkich przygotowań i głównie dlatego ten mecz zakończył się niekorzystnym wynikiem. Na pewno nie ma żadnych powodów do niepokoju.

Po spotkaniach, które zaczynały się od dwóch wygranych setów przez rywali, nie potrafiłyście stwierdzić, jaka jest tego przyczyna. Teraz po dłuższej przerwie zna pani przyczynę tych wahań formy?

- To były początki meczów, w których najbardziej szwankowała koncentracja. W następnych pojedynkach musimy postarać się, by już od pierwszej akcji prezentować wysoki poziom. Pierwsze, przyjęcie, rozegranie i atak musi zostać wykonane przez nas w sposób perfekcyjny. Wtedy będzie łatwiej i być może kibice nie będą musieli przeżywać takich horrorów jak w Mielcu [Budowlane przegrywały 0:2, ale wygrały 3:2 - przyp. red.] (śmiech).

Założyłyście sobie plan minimum przed meczami z potentatami PlusLigi, np. punkt w Muszynie i pełna pula z Atomem w Łodzi?

- Niczego takiego nie planujemy. Musimy się przede wszystkim skupić na swojej jak najlepszej grze. Stanowimy mocny zespół, który udowodnił już, że potrafi nawiązać walkę i wygrywać z najsilniejszymi drużynami w naszej lidze. Tylko od nas zależy, jakie tego będą efekty i w jaki sposób zakończą się dwa najbliższe mecze. Szczególnie w spotkaniu z Atomem Trefl liczymy na wsparcie naszych kibiców.

Rycerz Bodzio poszedł na całość! Rzucił się na parkiet w trakcie meczu!