Sport.pl

T-Mobile Ekstraklasa: Brazylijski przydomek napastnika PGE GKS

Paweł Buzała był jednym z bohaterów meczu z ŁKS. 26-letni napastnik strzelił czwartego gola w tym sezonie.
POLECAMY! Piłkarz ŁKS: "Jest bardzo źle, ale nie dramatycznie..."

Były piłkarz Lechii Gdańsk od kilku kolejek jest w bardzo wysokiej formie. W trzecim spotkaniu z rzędu rozgrywanym na stadionie PGE GKS wpisał się na listę strzelców. W ostatnim pojedynku ligowym wpisał otworzył wynik meczu. Gol jednak nie powinien zostać uznany, bo zawodnik był na minimalnym spalonym. - No i co z tego? Najważniejszy jest gol. Artjom Rudniev połowę swoich goli zdobył ze spalonego i nikt nie narzeka - mówi Buzała.

Oprócz gola napastnik PGE GKS popisał się także kilkoma efektownymi zagraniami, które spodobały się kibicom gospodarzy. Podczas meczu niektórzy widzowie okrzyknęli zawodnika przydomkiem "Buzinho". - Właśnie po to fani przychodzą na stadion. Chcą oglądać gole i ciekawą grę. Jeśli kibicom spodobały się moje zagrania, to bardzo się z tego powodu cieszę - mówi piłkarz.

Buzała, który jest najbardziej skutecznym zawodnikiem bełchatowskiej drużyny i wygrał rywalizację z Marcinem Żewłakowem przyznaje, że PGE GKS zasługuje na wyższe miejsce w tabeli. - Gramy coraz lepiej. Musimy tylko poprawić naszą postawę w meczach wyjazdowych. Ale tak naprawdę nie ma chyba takiej drużyny w ekstraklasie, która regularnie wygrywałaby u siebie i na obcych boiskach. Nie możemy jednak patrzeć na innych, tylko skupić się na sobie. Jesteśmy silną drużynę, która na pewno zasługuje na wyższą pozycję - zakończył Buzała.

Gdzie się podziewają kibice ŁKS? Dlaczego nie chcą chodzić na mecze?


Więcej o: