Trener ŁKS Siemens AGD: Derby Łodzi to szczególne wydarzenie

- Derby Łodzi są szczególne, bo oba kluby posiadają też drużyny piłkarskie, które występują w ekstraklasie. Stąd specyficzna otoczka przed każdym meczem - mówi nowy trener koszykarek ŁKS-u Siemens AGD
Jerzy Walczyk: Szybko odmienił pan drużynę ŁKS Siemens AGD. Efektowna wygrana nad AZS Gorzów zrobiła duże wrażenie.

Jarosław Zyskowski: Pomimo że AZS dysponuje w obecnym sezonie nieco mniejszym budżetem niż choćby rok temu, posiada bardzo dobry, doświadczony skład. Drużyna z Gorzowa od lat należy do czołówki kobiecej ekstraklasy. Nasze zwycięstwo nabiera jakby podwójnego znaczenia, bo pokonaliśmy utytułowanego rywala, a do tego zaliczyłem cenną wygraną w debiucie trenerskim.

W sobotę kolejne wyzwanie: derby Łodzi.

- Dlatego zbyt długo nie możemy się cieszyć z wygranej z akademiczkami. Od poniedziałku rozpoczęliśmy przygotowania do meczu z Widzewem.

Wie pan już, jak smakują derby, bo niedawno, będąc trenerem MUKS, wygrał pan derby Poznania.

- Nie ma co porównywać derbów obu miast, bo w Poznaniu rywalizują między sobą dwa kluby koszykarskie. Derby Łodzi są szczególne, bo oba kluby posiadają też drużyny piłkarskie, które występują w ekstraklasie. Stąd specyficzna otoczka przed każdym meczem. Wprawdzie koszykówka wyraźnie przegrywa w rankingu popularności z piłką nożną, ale zwycięstwo w takim meczu jest równie cenne jak w pojedynku piłkarskim. Dla obu zespołów pokonanie rywala jest superważne.

W klubie doszło niedawno do małej rewolucji. Nie boi się pan, że to nie koniec zawirowań?

- Myślę, że sytuacja została w miarę opanowana. Działacze cały czas pracują, aby wyprostować niedawne niedociągnięcia. Drużyna musi skupić się wyłącznie na koszykówce. Wierzę, że w najbliższych dniach tak się stanie.

Pana poprzednik Adam Prabucki rozbudził nadzieje, że ŁKS stać na walkę o miejsce w ścisłej czołówce. Czy działacze oczekują od pana tego samego?

- Nie rozmawialiśmy o takim celu, ale to realne. W kadrze mamy bardzo ambitne zawodniczki, które chcą grać o jak najwyższe miejsce na koniec sezonu. Po tym, co zademonstrowały w spotkaniu z AZS, można dojść do wniosku, że jest szansa na walkę o dobrą pozycję. Obecnie zajmujemy siódme miejsce i mamy zaledwie dwa punkty straty do Lotosu Gdynia, trzeciego w tabeli. Przestrzegam jednak przed huraoptymizmem, bo mamy tylko dwa punkty więcej od Widzewa, który jest dziesiąty. Moja drużyna ma problem z pozycją centra. Gdyby sytuacja finansowa była na tyle dobra, że można byłoby dołożyć wysoką środkową, zespół walczyłby jak równy z równym z większością rywali. Oczywiście poza Wisłą Kraków, która dysponuje kompletnym zespołem.

Spotkanie z AZS było testem nie tylko dla pana, ale też dla koszykarek. Które zdały egzamin?

- Myślę, że wszystkie. W sobotę w pierwszej części było w naszej grze trochę nerwowości, stąd wiele przestrzelonych piłek. Ale w drugiej części wszystkie zawodniczki zagrały naprawdę doskonałą koszykówkę. Dobre zawody zaliczyła Olga Urbanowicz, która była bardzo groźna pod koszem. O występie Stephanie Raymond można z kolei powiedzieć, że zagrała koncert. W ważnych momentach doświadczeniem imponowały Natalia Trofimowa i Justyna Jeziorna. Krócej przebywała na boisku Melissa Dalembert, która szybko złapała faule. Podobało mi się też, jak grała Lauren Prochaska, która pokazała, że posiada łatwość nie tylko rzutów z dystansu, ale potrafi też widowiskowo zagrać pod koszem.

Należy pan do szkoleniowców, którzy dość często zmieniają kluby. ŁKS Siemens jest już trzecim w tym sezonie.

- Najdłużej, bo 2,5 roku, pracowałem w Odrze Brzeg. Później byłem w Niemczech, ale klub ogłosił upadłość i wróciłem do kraju. Współpraca w MUKS Poznań była krótka, bo otrzymałem ultimatum od szefostwa. Nie należę do osób, które kurczowo trzymają się pazurami, dlatego jeżeli ktoś nie chce ze mną współpracować, odchodzę.

Na ile pan zadeklarował współpracę z ŁKS Siemens?

- Do końca tego sezonu.

Jarosław Zyskowski ma 47 lat. Jako koszykarz występował w AZS-ie Białystok, Gwardii Wrocław, Śląsku Wrocław i klubach francuskich. Później był trenerem m.in. męskich zespołów Polonii Warszawa i Śląska Wrocław oraz kobiecych Odry Brzeg i MUKS Poznań

Wielkie ściganie, niesamowite tricki i gwiazda Polaka! Zobacz motorowe święto w Atlas Arenie [GALERIA ZDJĘĆ]