Sport.pl

Bardzo dobry mecz łódzkich koszykarek. Napędziły stracha faworytkom

Aż chciało się oglądać mecz ŁKS Siemens z Lotosem Gdynia. Podopieczne Jarosława Zyskowskiego przez 37 minut toczyły wyrównany pojedynek z naszpikowaną gwiazdami drużyną z Wybrzeża.
POLECAMY! Ogromny sukces siatkarza PGE Skry Bełchatów

Przed meczem łodzianki były skazana na pożarcie, bo musiały zagrać z faworyzowanymi rywalkami bez trzech podstawowych zawodniczek. Z drużyny bowiem odeszły Celeste Hoewisch i Natalia Trofomowa, a Stephanie Raymond ma zerwane więzadła krzyżowe i nie zagra do końca sezonu. W ich miejsce pojawiły w pierwszej piątce m.in. Justyna Jeziorna i Angelika Kowalska.

W pierwszej kwarcie gospodynie sprawiały wrażenie nieco przestraszonych sławą rywalek, ale druga kwarta to dużo już lepsza gra łodzianek. W 16. minucie - po trafieniu Lauren Prochaski - po raz pierwszy wyszły na prowadzenie 28:27. To przede wszystkim zasługa Amerykanki i Olgi Urbanowicz, który do przerwy były najskuteczniejszymi zawodniczkami na boisku. Zdobyły po 9 punktów.

Na drugą część gry gdynianki wyszły odmienione. Zaczęły agresywniej bronić, czym zmuszały łodzianki do błędów. - W przerwie postanowiliśmy, że nie pozwolimy gospodyniom rzucić 60 punktów w meczu - zdradził po spotkaniu Javer Fort Puente, trener Lotosu. Najlepiej pokazuje tp statystyka. Koszykarki Lotosu w drugiej połowie miały pięć strat, a łodzianki - 11.

Mimo to gospodynie trzymały się bardzo dzielnie do 37 minuty. Przegrywały wtedy - po trafieniu Urbanowicz - zaledwie 54:58. W ostatnich minutach wyraźnie zabrakło im jednak sił i pomysłu na rozegranie akcji. - Proszę pamiętać, ze Justyna zagrała bodaj pierwszy raz na pozycji rozgrywającej w sezonie, a Olga ostatni raz przebywała na boisku 40 minut będąc juniorką - tłumaczył Zyskowski.

Nic dziwnego, ze Lotos za sprawą Jolene Anderson bezlitośnie wykorzystał słabsze minuty gospodyń i dzięki rzutom Anderson i Henry uzyskał dziesięciopunktowe prowadzenie (64:54), które w ostatniej minucie powiększył. Spotkanie zakończyło się fatalnie dla Andreson, której trzy sekundy przed końcem spotkania w walce o piłkę Melisa Dalembert złamała nos.

ŁKS Siemens - Lotos Gdynia 59:72

Kwarty: 10:20, 20:7, 15:21, 14:22

ŁKS: Siemens: Dalembert 19, Urbanowicz 17, Prochaska 12, Jeziorna 7, Kowalska 0 oraz Kenig 4, Schmidt 0.

Lotos: Ziętara 11, Henry 10, Ajanović 9, Jalcova 8, Knezević 0 oraz Anderson 25, Robert 7, Plumbi 2, Kaczmarska 0, Bandyk 0, Marciniak 0.

Sportowa Łódź tonie. Fatalna sytuacja w łódzkich klubach. Dlaczego jest tak źle?


Więcej o:
Komentarze (2)
Bardzo dobry mecz łódzkich koszykarek. Napędziły stracha faworytkom
Zaloguj się
  • blahit

    0

    Buractwo obrażające kobiety cały czas na ŁKS-ie ma się dobrze - krzyczą chyba jak zawsze o swoich matkach bo one tak ich wychowały. A znajomość ligowej koszykówki u komentatorów mizerna - naszpikowana gwiazdami - matko, trochę ogarnięcia... 3 lata temu to może i prawda ale teraz śmiech skoro zawodniczka grająca pół roku kiepsko i typowana do wywalenia jest z śmiesznym klubem najlepsza

  • 8c

    0

    Walczyk szkoda , że kultury rodzice cię nie nauczyli !
    Jak ziewasz to zasłaniaj tą swoją ' koparę' bo widok ( nawet z daleka ) to paskudny

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX