PlusLiga Kobiet. Cudu nie było, ale siatkarki Budowlanych postraszyły mistrza Polski

Helene Rousseaux

Helene Rousseaux (Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta)

Po stojącym na bardzo wysokim poziomie siatkarki Budowlanych przegrały z Muszynianką 1:3.
POLECAMY! Siatkarskie gwiazdy Playboya zagrały w Łodzi!

Kibice, którzy rzadko bywają na meczach łódzkich siatkarek, w sobotę mogli się poczuć prawie jak na spotkaniach PGE Skry Bełchatów w Lidze Mistrzów. Pół godziny przed pojedynkiem z mistrzyniami Polski trudno było znaleźć miejsce na parkingu obok hali sportowej przy ul. Skorupki. Spotkanie oglądało około trzech tysięcy fanów, co jest nowym rekordem w tym sezonie PlusLigi Kobiet w łódzkim obiekcie. Wcześniej tak dużo widzów było na meczu z Atomem Treflem Sopot.

Być może świetna atmosfera na trybunach nieco stremowała zawodniczki obu drużyn, bo zaczęły mecz bardzo nerwowo. Łodzianki jednak przez większość seta nie ustępowały bardziej utytułowanym rywalkom i prowadziły z nimi równorzędną walkę.

Rywalizacja punkt za punkt toczyła się niemal do drugiej przerwy technicznej. Później jednak Budowlanym zdarzył się chwilowy przestój, który natychmiast wykorzystały mistrzynie Polski i uzyskały znaczną przewagę. W Muszyniance rewelacyjnie spisywała się Rachel Rourke. Niesamowicie silna Australijka potężnie bombardowała, a do tego broniła piłki w nieprawdopodobny sposób.

Ale pod tym względem nie ustępowała jej na pewno Joanna Mirek, która popisała się efektownym podbiciem nogą oraz Helene Rousseaux. Belgijka błyszczała za to w ataku. I mimo że jest znacznie drobniejsza od Rourke, to posyłała piłki z równie piekielną siłą.

Ambitne łodzianki próbowały odrabiać straty i nawet prawie im się to udało, ale ostatecznie w końcówce seta lepsza była drużyna z Muszyny.

Zdecydowanie trudniejsze warunki gry Budowlane postawiły rywalkom w drugiej partii. W tej części spotkania swoje 5 minut miała Luana De Paula. Brazylijska środkowa grała kapitalnie, kończyła najtrudniej rozegrane piłki i równie znakomicie spisywała się w bloku. Po dwóch setach w tym elemencie gry były remis 9:9. To dowód na to, że spotkanie stało naprawdę na bardzo wysokim poziomie.

Kiedy gospodynie zaczęły słabnąć i tracić wysoką przewagę grę łódzkiej drużyny rozruszała Anita Kwiatkowska. Po atakach reprezentantki Polski Budowlane prowadziły już czterema punktami. Ale to był dopiero początek wielkich emocji. Łodzianki wygrywały już 23:20, ale muszynianki natychmiast odrobiły stratę i objęły prowadzenie. Na szczęście Budowlane obroniły piłkę setową i zdobyły dwa punkty z rzędu.

Trzeciego seta zawodniczki prowadzone przez Masacciego zaczęły najgorzej jak tylko mogły. Budowlane myślami były jeszcze chyba przy świętowaniu wygrania drugiej partii i zanim się przebudziły musiały schodzić na przerwę techniczną przy wyniku 1:8! Pogromu jednak nie było, bo łodzianki szybko się podniosły. Mało brakowało, a doprowadziłyby do remisu. Po skutecznym bloku Dominiki Golec zrobiło się 11:13, ale niestety, sensacji nie było.

O wiele lepiej Budowlane rozpoczęły czwartą partię, ale po niezłym początku - coraz bardziej wyczerpane łodzianki - zaczęły oddawać inicjatywę rywalkom.

Cudu nie było, łodzianki nie wygrały z głównym faworytem do mistrzostwa Polski, ale należą im się ogromne brawa za niesamowitą walkę, nawet przy bardzo niekorzystnym wyniku.

Nagrodę MVP otrzymała Agnieszka Bednarek-Kasza, chociaż wydawało się, że na to wyróżnienie w ekipie rywali najbardziej zasłużyła Mariola Zenik, libero Muszynianki.

Budowlani - Muszynianka 1:3

Sety: 21:25, 27:25, 18:25, 19:25

Budowlani: Wójcik, Rousseaux, Golec, Mirek, Ikić, De Paula, Ciesielska (libero) oraz Mikołajewska, Bryda, Kwaitkowska

Muszynianka: Rabka, Stam-Pilon, Bednarek-Kasza, Rourke, Werblińska, Wensink, Zenik (libero) oraz Radecka, Kasprzak, Kaczor

Niesamowity film! Siatkarze PGE Skry Bełchatów jak brazylijscy piłkarze [WIDEO]


Zobacz także
  • Budowlane mają najmłodszego trenera w lidze. Starsze nawet niektóre zawodniczki
  • Siatkarki Budowlanych chcą w Sopocie powtórzyć sukces z ubiegłego roku
  • Siatkarka Budowlanych Łódź przed meczem z Atomem: Eldorado w Sopocie się skończyło