Zbigniew Boniek: - Widzew i ŁKS powinny połączyć się w FC Łódź! Jan Tomaszewski: - To moje marzenie!

- Albo w Łodzi będzie jedna drużyna piłkarska, albo ŁKS i Widzew skończą w trzeciej czy czwartej lidze - uważa Zbigniew Boniek. I apeluje o połączenie obu klubów w FC Łódź
Czasy świetności obu łódzkich klubów piłkarskich już dawno minęły. ŁKS po trzech latach wrócił do ekstraklasy, lecz na razie nic nie wskazuje, żeby został w niej na dłużej. W Widzewie już dawno zapomniano o deklaracjach właściciela klubu Sylwestra Cacka, zapowiadającego regularne występy w europejskich pucharach. W widzewskich kuluarach słychać, że Cacek przestał inwestować w drużynę. - Nie inwestować, ale wydawać własne pieniądze. Ogromne pieniądze - prostuje Boniek.

Legenda Widzewa uważa, że obecnie Łodzi nie stać na dwa kluby. - Obecnie oba wegetują. Jedynym wyjściem jest połączenie ich i stworzenie jednego, ale silnego. Zdolnego grać o mistrzostwo Polski i Ligę Mistrzów - uważa Boniek. - To nie jest likwidowanie ŁKS-u i Widzewa, ale połączenie dwóch historii. Inaczej oba zespoły wylądują w trzeciej i czwartej lidze.

Boniek zdaje sobie sprawę, że jego propozycja spotka się z ostrą krytyką kibiców, ale lepszego pomysłu na funkcjonowanie ŁKS-u i Widzewa obecnie nie ma: - Moim zdaniem w Łodzi jest kilka dużych firm zdolnych utrzymać zespoły piłkarskie, ale teraz mają wymówkę, że nie dadzą pieniędzy na jeden klub, bo fani drugiego się obrażą.

Pomysł związanego z Widzewem Bońka popiera Jan Tomaszewski, legenda ŁKS-u. Jego zdaniem obecnie bez wielkiego sponsora mogą utrzymać się tylko klubu regularnie grające w europejskich pucharach. A ani jednego, ani drugiego łódzkiego zespołu po prostu na to nie stać. - Od 20 lat moim marzeniem jest stworzenie właśnie takiej drużyny, która byłaby piłkarską reprezentacją Łodzi - podkreśla bohater z Wembley. - A jak kibice chcą protestować, to ŁKS i Widzew niech grają dalej, jako stowarzyszenia, w niższych ligach.

Boniek przedstawia jeszcze jeden argument za stworzeniem jednego łódzkiego klubu piłkarskiego: - Dzięki takiemu połączeniu w mieście będzie bezpieczniej, bo skończą się podziały na tych z lewej i z prawej strony Piotrkowskiej. Gdy grałem w Widzewie, ŁKS był dla mnie najważniejszym rywalem, ale i rywalem, którego najbardziej szanowałem. Pamiętam, jak kibicowałem jego hokeistom. Teraz to niemożliwe, żeby ktoś kojarzony z Widzewem pojawił się na trybunach stadionu ŁKS-u lub w szaliku na Retkini [osiedle w pobliżu stadionu ŁKS-u - przyp. red.].

Zdaniem Bońka każdy rozsądny kibic piłkarski poprze takie rozwiązanie. - Oczywiście będzie grupa głośno krzycząca i protestująca. Nie wolno brać ich pod uwagę. Niech sobie chodzą na trzecią czy czwartą ligę. Ford połączył się z General Motors, łączyły się banki, wiele firm czy partie polityczne. Łódź razem z aglomeracją ma wielki potencjał. Jestem przekonany, że na mecze takiej drużyny sprzedałoby się kilkanaście tysięcy karnetów - uważa Boniek. - A teraz na jednym stadionie było dwa tysiące kibiców, a na drugim trochę więcej. Mądrze zarządzany klub FC Łódź może znów być potentatem.

Czy Widzew i ŁKS powinny się połaczyć w jeden klub?