Łodzianin w reprezentacji Polski. - Możemy dać radę Niemcom!

Nowy zawodnik w drużynie narodowej to Paweł Flaszka. 33 letni piłkarz nie ma doświadczeń w sporcie zawodowym i... lewej nogi. Będzie grał w obronie
Mimo podeszłego, jak na sportowca wieku Flaszka dopiero zaczyna piłkarską karierę. Na poważnie gra w piłkę od listopada i - jak przyznaje - zabrał się za to przypadkiem. - Napisał do mnie fizjoterapeuta Mateusz Widłak. - Powiedział, że znalazł w internecie informację, że skaczę ze spadochronem i że szuka takich pasjonatów jak ja. Spytał, czy nie pograłbym w piłkę.

Paweł wcześniej grał, jak każdy chłopak z kolegami na podwórku. Jako dorosły od czasu do czasu spotykał się ze znajomymi w wynajętej sali gimnastycznej. Ale bardziej niż o sport chodziło o zabawę. Osiem lat temu stracił lewą nogę. - Dwa dni po zaręczynach obudziłem się w nocy - wspomina. - Wstałem z łóżka i chwilę później leżałem z lewą nogą złamaną nad kolanem. O nic nie uderzyłem, na nic nie wpadłem. Tak po prostu pękła mi kość udowa.

W szpitalu dowiedział się, że złamanie to poważna sprawa. Diagnoza brzmiała: osteosarkoza G-3, czyli mięsak kostny - bardzo złośliwy nowotwór - całą nogę trzeba było uciąć i jeszcze podać chemię.

Paweł mógłby zostać w domu. Miałby rentę i święty spokój. To nie dla niego. Postanowił, że będzie żył jeszcze lepiej, niż kiedy miał dwie nogi. - Dlatego kiedy dostałem zaproszenie do tworzonej właśnie drużyny ampufutbolu (ludzi, którzy podobnie jak Paweł stracili jedną nogę - red.), pomyślałem, że muszę spróbować.

Już po pierwszym treningu Paweł był zachwycony. - Super ludzie, super zabawa - zachwala. - W drużynie jest sześciu zawodników bez nogi i bramkarz bez ręki. Biegamy o kulach po boisku 50 na 30 metrów (standardowe wymiary Orlika- red.). Żeby kopnąć piłkę, muszę na chwilę na nich stanąć, rozbujać się i strzelam. Nie można sobie pomagać kulą - to tak samo jakbym dotknął piłki ręką. Ale nie robimy problemu, jeśli piłka otrze się o kulę - przecież nie potrafimy latać. Z główki też strzelamy. Podbijamy piłkę nogą i skaczemy. Wtedy najlepiej odrzucić kule. Przecież przy lądowaniu na jedną nogę ciężko utrzymać równowagę i upadek jest murowany. Gdybyśmy po energicznym skoku chcieli lądować z kulami, moglibyśmy się pozabijać.

Po kilku zgrupowaniach patronat nad drużyną objął PZPN. Od kilku tygodni to oficjalna reprezentacja Polski w ampfutbolu. Ma trenera, sponsora. - Nawet koszulki z orłem na piersi dostaliśmy - cieszy się Paweł.

Z kilkudziesięciu osób trener Marek Dragosz (po stażach trenerskich w Wiśle Kraków, Cracovii Kraków, Legii Warszawa i FC Porto) skompletował drużynę, która będzie reprezentowała Polskę w międzynarodowym turnieju w Manchesterze. Paweł Flaszka został powołany do gry w obronie.

- W kwietniu będziemy grać z Anglią, Niemcami i Irlandią - mówi Paweł. - Anglicy mogą nam dokopać, bo ich drużyna trenuje od 20 lat. Ale z Niemcami możemy dać radę, bo mają podobne doświadczenie, jak my.

Jeśli Polska drużyna pomyślnie przejdzie tę fazę rozgrywek, jedzie na międzynarodowy turniej do Iranu.