Sport.pl

PlusLiga. Budowlane oddaliły się od pucharów. Prezes klubu: - Ale jestem wściekły!

Łódzkie siatkarki niespodziewanie przegrały u siebie z PTPS Piła i mocno skomplikowały sobie drogę do zajęcia piątego miejsca w PlusLidze. - Przed nami rewanż na wyjeździe, ale hotel rezerwujemy do niedzieli - zapowiada Marcin Chudzik, prezes łódzkiego klubu.
Nie tylko on wciąż wierzy w awans Budowlanych do następnej fazy. Mimo porażki z PTPS trener Maciej Kosmol stwierdził, że jego zespół rozegrał niezły mecz. - Brakowało nam tylko pewności w ataku i koncentracji w kluczowych momentach - wyjaśniał szkoleniowiec. - Poziom między czterema drużynami, które walczą o piątą pozycję jest bardzo wyrównany. Każdy zespół jest w stanie wygrać z każdym, nawet na wyjeździe. Przed nami ciężkie zadanie, bo żeby grać dalej musimy w Pile odnieść dwa zwycięstwa. Jesteśmy jednak w stanie tego dokonać.

W przeciwnym razie łódzka drużyna nie tylko nie wywalczy miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach, ale także znajdzie się poza "szóstką", co będzie jej najgorszym wynikiem w trzyletniej historii występów w PlusLidze. W Budowlanych nikt nawet nie chce brać takiego scenariusza pod uwagę. - Hotel w Pile rezerwujemy do niedzieli [tego dnia o godz. 17. zostanie rozegrany ewentualny trzeci pojedynek - przyp. red]. O innej opcji nie chcę nawet słyszeć - mówił zdenerwowany po meczu Chudzik, który jeszcze długo po autowym ataku Katarzyny Mróz, nie mógł uwierzyć, że jego zespół po raz pierwszy w PlusLidze przegrał z PTPS. - Liczyłem, że po świetnym trzecim secie pójdziemy za ciosem, doprowadzimy do piątej partii i wygramy. Ale jestem wściekły!

Porażka z drużyną z Piły jest o tyle bardziej bolesna, że łodzianki doznały jej głównie z powodu prostych błędów, wynikających z gapiostwa. Co gorsza, znowu przede wszystkim zawiodła odpowiednia koncentracja. Szczególnie widać to było w drugim secie, w którym łodzianki prowadziły 20:16, a mimo to przegrały do 22! Z kolei czwartą partię zaczęły od prowadzenia 4:0, by za chwilę w mgnieniu oka oddać inicjatywę rywalkom. W czwartym secie Budowlane miały nawet piłkę setową, ale Katarzyna Bryda uderzyła na aut. Pojawiły się głosy, że porażka z ligowym średniakiem to wynik braku Helene Rousseux, która w ubiegłym tygodniu rozwiązała kontrakt. Belgijkę miała zastąpić Ewelina Mikołajewska, ale kompletnie nie poradziła sobie z tym zadaniem.

Drugi mecz zostanie rozegrany w Pile w sobotę o godz. 18.

Więcej o: