Koniec transferów! Grupa "Anonymous" w Bełchatowie za ponad pół miliona złotych!

Z naszych trzech klubów w T-Mobile Ekstraklasie tylko PGE GKS dokonał prawdziwych transferów, bo za piłkarzy płacił. Szefowie PGE GKS-u wydali ponad pół miliona złotych na pięciu piłkarzy.
Wszyscy z nich jesienią grali w pierwszej lidze i dla większości kibiców byli anonimowymi zawodnikami. Najwięcej zapłacono za braci Michała i Mateusza Maków z Ruchu Radzionków, bo nieco ponad 400 tys. zł. Na pozostałą trójkę: Macieja Wilusza (MKS Kluczbork), Pawła Giela (Ruchu Radzionków) i Kamila Wacławczyka (KS Polkowice) PGE GKS wydał około 150 tys. zł. O pozyskanie utalentowanych bliźniaków, klub z Bełchatowa wygrał konkurencję z Wisłą Kraków i Legią Warszawa.

Na razie w ekstraklasie, z dwójki braci zadebiutował jedynie Mateusz, który wszedł na ostatnie trzy minuty w meczu z Lechem Poznań. Przed 20-letnim pomocnikiem trudne zadanie, bo będzie musiał wygrać rywalizację ze znajdującymi się ostatnio w wysokiej formy pomocnikami: Tomaszem Wróblem i Kamilem Kosowskim.

Z nowych graczy - do tej pory - zdecydowanie najwięcej pożytku jest z Wilusza, który z Mate Laciciem tworzą parę stoperów. Co prawda, ostatnie pół roku 23-letni obrońca spędził w pierwszej lidze, ale wcześniej przez kilka lat trenował w holenderskich zespołach: w Heerenveen i Sparcie Rotterdam. Miał pecha, bo w Eriedivisie nie zadebiutował z powodu kontuzji. Mało brakowało, a w rundzie wiosennej występowałby w Widzewie. O wiele lepszą propozycję otrzymał właśnie z Bełchatowa. Podobnie zresztą, jak Giel, który był testowany w drużynie z al. Piłsudskiego. W sparingu wypadł słabo, ale trener Radosław Mroczkowski chciał go mieć w szerokiej kadrze. Wtedy pojawił się PGE GKS, który zaproponował 23-letniemu kilka razy większe zarobki, jakie miałby otrzymywać w Łodzi.

Jest jeszcze Wacławczyk, za którego także niewiele trzeba było zapłacić. Poza tym w rozliczeniu za niego do KS Polkowice trafił niechciany w PGE GKS Grzegorz Kuświk.

Średnia wieku nowych piłkarzy w Bełchatowie, to 22,2 lata. Ale trend sprowadzania młodych i mało znanych piłkarzy z niższych lig utrzymuje się w Bełchatowie już od kilku sezonów. - I taką politykę zamierzamy kontynuować - mówi trener Kamil Kiereś. - Jeszcze parę lat temu niewielu słyszało o Januszu Golu, Mateuszu Cetnarskim czy Dawidzie Nowaku, którzy zaczęli błyszczeć właśnie w GKS. Teraz taką szansę wypromowania się mają nasi nowi gracze. Jestem przekonany, że ich regularne występy w ekstraklasie, to tylko kwestia czasu - kończy.