Widzew, ŁKS i siedmiu innych - miasto rozdzieliło pieniądze na kluby. Najbardziej pokrzywdzeni? Kszczot i RKS

Miasto rozdzieliło pieniądze z dotacji na kluby sportowe. Najbardziej pokrzywdzony może czuć się RKS, który otrzyma jedną ósmą tego co rok temu. - W takiej formie umowy z magistratem nie podpiszemy - zapowiada rozgoryczony Dominik Gralka, prezes klubu.
W ostatnich latach najważniejszym sposobem wspierania łódzkich klubów były pieniądze z promocji miasta przez sport. Przekazywano je w formie zakupu usług promocyjnych, a zwycięskie kluby wybierano w drodze przetargu. W tym roku pieniądze po raz pierwszy będą przyznawane na zasadzie dofinansowania. Łącznie kluby otrzymają 5 mln zł.

Osiem razy mniej na Kszczota

Najmniej dostanie RKS, który jednocześnie zanotował największą obniżkę. Rok temu rudzki klub otrzymał 200 tys. zł, w tym roku będzie to jedynie 25 tys. zł. Obrońcy tak drastycznych cięć tłumaczą, że tym razem pieniądze nie będą przeznaczone na cały klub, lecz na konkretnego zawodnika - Adama Kszczota. - Trudno więc oczekiwać, żeby były takie same - słyszymy w urzędzie miasta. - Poza tym po zmianie systemu podziału kluby nie muszą odprowadzać podatku. Choć akurat w przypadku ośmiokrotnego zmniejszenia wpływów dla RKS-u nie ma to żadnego znaczenia.

Co o przyznanej kwocie sądzą w klubie? - Bez komentarza. Wolę się nie wypowiadać - odpowiada Gralka. Dopytywany mówi jednak, że przyznanie RKS-owi jedynie 25 tys. zł mocno go zdziwiło. - Dokonanie takiego podziału w roku olimpijskim jest dla mnie zaskoczeniem - nie ukrywa.

Kszczot jest największą łódzką nadzieją olimpijską. W swoim dorobku ma m.in. brązowe medale halowych mistrzostw świata i Europy z roku 2010 oraz złoto halowych mistrzostw Europy z 2011 roku. W ubiegłym roku zajął również piąte miejsce w mistrzostwach świata w Daegu. - Adam chce latem złamać granicę 1,43 s. A wtedy można już z powodzeniem rywalizować z najlepszymi Kenijczykami - mówił niedawno "Gazecie" Stanisław Jaszczak, trener ośmiusetmetrowca.

Patrząc na ostatnie wyniki łódzkiego lekkoatlety, który w obecnym sezonie zdążył już poprawić dziesięcioletni halowy rekord Polski, można mieć nadzieję, że ambitny cel zostanie spełniony. I po cichu liczyć, że w Londynie Kszczot wybiega nie tylko finał 800 m.

Nic więc dziwnego, że niedocenienie formy Kszczota nie spodobało się rudzkiemu klubowi. I to mimo że kilka dni wcześniej magistrat poinformował, że RKS otrzyma na szkolenie sportowe 100 tys. zł (za pierwsze cztery miesiące). - Ale nie można tych pieniędzy łączyć. Czym innym jest szkolenie sportowe, a czym innym dotacje. To zupełnie inne cele - zaznacza Gralka. - Dlatego też w takiej formie, jaką zaproponowało miasto, umowy nie podpiszemy. Uważamy po prostu, że zostaliśmy skrzywdzeni.

Podziałem pieniędzy w przyszłym tygodniu zajmie się zarząd RKS-u, który po spotkaniu wyda oficjalne stanowisko w sprawie dofinansowania.

Ile otrzymały inne kluby?

Oprócz RKS-u dotacje otrzyma również osiem innych klubów. Najwięcej pieniędzy dostaną piłkarze Widzewa i ŁKS-u, którzy wzbogacą się odpowiednio o 1,15 mln zł i 970 tys. zł. Na dalszych miejscach są siatkarki Budowlanych (800 tys. zł), żużlowcy Orła (535 tys. zł), rugbiści Budowlanych (400 tys. zł), koszykarki Widzewa i ŁKS-u (po 350 tys. zł) i koszykarze ŁKS-u (345 tys. zł).

Co o podziale pieniędzy sądzą w innych klubach? - Powodem do optymizmu jest fakt, że miasto w podziale pieniędzy przyjmuje odpowiednią hierarchię. Środki z UMŁ na profesjonalną piłkę są wciąż niższe niż w innych miastach, ale mimo to doceniamy zaangażowanie we wspieranie sportu wyczynowego - mówi "Gazecie" Marcin Animucki, prezes Widzewa.

- Oczywiście nigdy nie będzie tak, że uda się zadowolić wszystkich. Myślę jednak, że ten podział oddaje w miarę dobrze wartość poszczególnych klubów - dodaje Marcin Chudzik, prezes siatkarek Budowlanych.

Jak dowiedziała się "Gazeta", pierwsze kluby podpisały już umowy z magistratem. Pieniądze na ich konto powinny wpłynąć do 15 marca.