Adam Kszczot o występie w HMŚ w Stambule: - Niepotrzebnie dałem się namówić...

PRZEGLĄD PRASY. Adam Kszczot zajął czwarte miejsce w biegu na 800 metrów w halowych mistrzostwach świata w Stambule.
Zawodnik, RKS Łódź był jednym z faworytów do złotego medalu w Turcji. Wskazywały na to wyniki z niedawnych mityngów, w których Kszczot błyszczał formą. M.in. zajął pierwsze miejsce w Dusseldorfie (z wynikiem 1:45.44) oraz ustanowił rekord Polski we francuskim Lievin. Mimo wysokiej dyspozycji długo się upierał, że nie pojedzie na mistrzostwa do Turcji, bo się do nich nie przygotowywał. Priorytetem dla łodzianina są igrzyska olimpijskie w Londynie. Mimo to po mityngu w Sztokholmie, gdzie zajął piąte miejsce Kszczot postanowił wystąpić w Stambule. Jak 23-letni biegacz przyznał w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" nie była to słuszna decyzja. - Niepotrzebnie dałem się namówić na start w tych mistrzostwach. Posłuchałem bliskiej osoby, tak bliskiej, jak trener. I pojechałem na te mistrzostwa, chociaż nie powinienem - mówi Kszczot dla sports.pl

Łodzianin tłumaczy też powody braku zajęcia przynajmniej trzeciego miejsca. - Zabrakło pary na ostatnich 200 metrach. Liczyłem się z tym, że może zabraknąć energii, bo naprawdę wystartowałem w Turcji bez specjalistycznego przygotowania. Przed finałem byłem bardzo skoncentrowany i zdeterminowany. Wszystko zagrało, tylko nie było formy - opowiada dla

Kszczot przyznaje, że jeszcze nie wie, jak będą wyglądały jego najbliższe dni. - Mam nadzieję, że trener wyliczył to lepiej niż te przygotowania do mistrzostw. Na pewno 16 marca lecę na obóz do Monte Gordo - kończy.

Cały wywiad z Kszczotem w poniedziałkowym "Przeglądzie Sportowym".