Trener Budowlanych po wyszarpanej wygranej z Arką: "Zagraliśmy bardzo słabo, a i tak wygraliśmy. To coś znaczy"

- Jeśli po tak słabym meczu wygrywamy z mistrzem Polski, to nasz potencjał musi być naprawdę duży - mówi trener Mirosław Żórawski. Prowadzeni przez niego rugbiści Blach Pruszyński Budowlani w sobotę wyszarpali zwycięstwo Arce Gdynia i praktycznie zapewnili sobie pierwsze miejsce na koniec sezonu zasadniczego.
Po blisko pięciu miesiącach przerwy rugbiści Budowlanych rozegrali wreszcie mecz w ekstralidze. I to jaki! Do Łodzi przyjechał bowiem wicelider z Gdyni, któremu marzyło się odrobienia strat do prowadzących w tabeli gospodarzy. Ci z kolei zagrali o przypieczętowanie pierwszego miejsca na koniec sezonu zasadniczego, co oznacza korzystne rozstawienie w fazie play-off. Oprócz klasy rywala i stawki meczu w sobotę dopisali także kibice i pogoda - na stadion przyszło ich ponad trzy tysiące.

Przez ponad godzinę spotkania fani mogli przecierać oczy ze zdumienia. Ich drużyna grała bowiem bardzo słabo, popełniała wiele prostych błędów i nie miała pomysłu na sforsowanie obrony rywali. - Ten mecz był trudny przede wszystkim pod względem psychicznym. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do sezonu, mamy siłę i szybkość. W sobotę zabrakło nam nie formy, ale chłodnej głowy. Zagraliśmy zablokowani, spięci, zdenerwowani... - oceniał Żórawski.

Na tle gospodarzy Arka prezentowała się lepiej. To ona nadawała ton grze i zdecydowanie częściej znajdowała się pod polem punktowym rywala. Mimo przewagi gdynianie nie potrafili odskoczyć gospodarzom. Przez pierwszą połowę obie drużyny zdobywały punkty jedynie z rzutów karnych.

Gdy na początku drugiej połowy Arka przeprowadziła siedmiopunktową akcję i objęła prowadzenie 13:7, kibice mogli się zacząć martwić o końcowy wynik. - Ja chwili zwątpienia jednak nie miałem - zapewnia Żórawski. - Wiedziałem, że skoro my graliśmy tak słabo, a gdynianie nie potrafili objąć pewnego prowadzenia, to nie jest z nami aż tak źle. Kwestią czasu było, kiedy nasza gra wreszcie zaskoczy.

I tak też się stało. W ostatnim kwadransie Budowlani zagrali wreszcie na miarę swoich możliwości. Zmusili gdynian do momentami desperackiej obrony i dwukrotnie położyli piłkę na polu punktowym (Władysław Grabowski w 68. i Mariusz Fortuna w 77. min). - Pod koniec meczu okazało się, ile znaczą dobrzy rezerwowi i dobre przygotowanie fizyczne, dzięki któremu udało nam się przycisnąć gdynian. To w dużej mierzy dzięki tym dwóm elementom udało nam się odwrócić losy spotkania - uważa Żórawski. - Tak naprawdę trudno mi jednak być po tym meczu niezadowolonym. Bo jeśli grając tak słabo, byliśmy w stanie pokonać mistrzów Polski, to świadczy to o nas bardzo dobrze. Widać, że mamy bardzo duży potencjał.

Dzięki zwycięstwu wicemistrzowie Polski są już niemal pewni zajęcia pierwszego miejsca na koniec sezonu zasadniczego. Choć do jego zakończenia pozostało jeszcze pięć spotkań, to trudno znaleźć rywali, z którymi Budowlani mogliby stracić punkty. Jedyną taką drużyną jest Lechia Gdańsk, która nawet w przypadku wygranej nie odrobi straty do łodzian. - Co tu dużo mówić. O sezon zasadniczy już się nie martwię - podsumowuje Żórawski.

BUDOWLANI - ARKA 20:13 (6:6)

Punkty dla Budowlanych: Sokhadze 10, Grabowski, M. Fortuna po 5.

Budowlani: Królikowski, Szyburski, Grabski, Karpiński, Guguszwili, Michał Mirosz, W. Grabowski, Gabunia, Żórawski, Sokhadze, Matyjak, Dułka, Kaniowski, Kozakiewicz, Stępień. Zagrali również: Grodecki, Marek Mirosz, Ignaczak, Skwarciak, Rydzyński.

Pozostałe wyniki 9. kolejki i tabela:

Orkan Sochaczew - AZS AWF Warszawa 73:7 (31:0), Budowlani Lublin - Posnania 24:38 (9:19), Lechia Gdańsk - Juvenia Kraków 104:6 (59:0)

1. Budowlani Ł.942398-66
2. Lechia935351-138
3. Arka934259-127
4. Orkan926289-188
5. Posnania920195-270
6. Budowlani L.915177-238
7. AZS95105-411
8. Juvenia9189-425