Sport.pl

Siatkarki Budowlanych też nie chcą grać w europejskich pucharach

- Gdybyśmy się zgodzili, to taki ruch miałby niewiele wspólnego ze sportową postawą - mówi Marcin Chudzik, prezes klubu z Łodzi.
Impel Gwardia Wrocław zakończyła ostatni sezon w PlusLidze Kobiet na piątym miejscu, premiowanym grą w pucharze Challenge. Prezes wrocławskiego klubu Jacek Grabowski wycofał jednak drużynę z tych rozgrywek i zapowiedział, że najważniejszym celem jego zespołu ma być PlusLiga i Puchar Polski. Główny powód zrezygnowania z gry w mało prestiżowych rozgrywkach jest jednak oczywisty: mała opłacalność. Wiadomo od dawna, że siatkarskie drużyny muszą tylko dopłacać do gry na arenie międzynarodowej.

Zrobił się kłopot. Polski Związek Piłki Siatkowej zwrócił się już z propozycją gry pucharze Challenge do PTPS Piły i Budowlanych. Oba kluby jednak odmówiły. Łódzka drużyna zajęła ósme miejsce, najgorsze w trzyletniej historii występów w PlusLidze Kobiet.

Budowlani wiedzieli czego odmawiają, bo mają sporo doświadczenia z występów w Lidze Mistrzyń i pucharze CEV w 2011 r., przez które o mały włos klub nie zbankrutował. A o tym, że nie warto w tych rozgrywkach brać udziału, najlepiej świadczy fakt, że łódzki zespół dowiedział się o grze w ćwierćfinale pucharu CEV dopiero... w dniu losowania.

- Gdybyśmy się zgodzili, to taki ruch miałby niewiele wspólnego ze sportową postawą - mówi Marcin Chudzik, prezes łódzkiego klubu. - Zajęliśmy ósme miejsce i budujemy zespół na nowy sezon. Na tym teraz najbardziej się koncentrujemy. Powoli dopinamy budżet i prowadzimy rozmowy z zawodniczkami oraz sponsorami.

Przypomnijmy, że po zakończeniu sezonu z drużyną pożegnały się cztery siatkarki: Luana De Paula, Ana Grbac, Anita Kwiatkowska oraz Katarzyna Mróz. Z nowych siatkarek z Budowlanymi za to związała się jedynie Sylwia Pycia, mistrzyni Europy z 2005 r. Chudzik zapewnia, że już niedługo ogłosi nazwiska kolejnych zawodniczek.

Więcej o: