Trzy wielkie imprezy zawitają wkrótce do Łodzi! Najpierw Roy Jones Jr, później Grand Prix siatkarek, a na koniec Puchar Davisa

Legendarny Roy Jones Jr walczący na ringu z Dawidem Kosteckim oraz polscy tenisiści grający na korcie o awans w Pucharze Davisa - to dwa wielkie wydarzenia, które już wkrótce będą mogli zobaczyć kibice w Łodzi
Dopiero co kibice zdążyli ochłonąć po ostatniej gali KSW z udziałem Mariusza Pudzianowskiego i Bobba Sappa, a już powoli mogą szykować się do kolejnego wielkiego wydarzenia. 30 czerwca w łódzkiej Atlas Arenie naprzeciw siebie staną bowiem Dawid "Cygan" Kostecki i Roy Jones Jr, jeden z najlepszych bokserów lat 90. i początku XXI wieku, czempion w aż czterech kategoriach. - Mogę potwierdzić, że ta walka odbędzie się u nas. Jesteśmy już dogadani - mówi "Gazecie" Krzysztof Maciaszczyk, prezes Miejskiej Areny Kultury i Sportu, która zarządza Atlas Areną.

Łódź wygrała wyścig o organizację gali z Ergo Areną. Do pojedynku nie mogło dojść w Trójmieście z powodu Euro 2012. Jednym z miast organizatorów jest bowiem Gdańsk, przez co w tym okresie tamtejsze hotele będą obłożone do ostatniego miejsca. A przez to kibice, którzy chcieliby przyjechać na galę z innych miast, nie mieliby gdzie nocować. Duże znaczenie przy załatwianiu imprezy dla Atlas Areny miały również dobre relacje jej szefów z organizatorami pojedynku Kosteckiego z Jonesem Jr.

Można powiedzieć, że Łódź stała się już stolicą sportów walki w Polsce. Oprócz wspomnianej wcześniej gali KSW, która w naszym mieście gościła już trzykrotnie, w ciągu dwóch ostatnich lat w Atlas Arenie pas mistrzostwa świata wywalczył Krzysztof "Diablo" Włodarczyk, a w "polskiej walce stulecia" Tomasz Adamek przy blisko 15 tys. kibiców na trybunach pokonał Andrzeja Gołotę.

Na sportach walki wielkie imprezy w naszym mieście się nie kończą. W czerwcu do Łodzi przyjadą bowiem na turniej Grand Prix kobiece reprezentacje Polski, Brazylii, Włoch i Serbii. Wszystkie zapowiadają składy z gwiazdami. We wrześniu zawita do nas tenisowy Puchar Davisa. Już w kwietniu napisaliśmy, że Polski Związek Tenisowy zaproponował władzom MKT organizację najbliższego pojedynku Polaków z Białorusią. Oprócz Łodzi w wyścigu liczyli się także m.in. Poznań i Bydgoszcz. Na szczęście łódzkiemu klubowi udało się dopiąć wszystkie sprawy organizacyjne, dzięki czemu spotkanie zostanie rozegrane w naszym mieście. - Możemy być tego pewni. Nasza aplikacja została już nawet wysłana do ITF [Międzynarodowa Federacja Tenisa - przyp. red.] - podkreśla w rozmowie z "Gazetą" Ewa Wróbel-Nadel, prezes MKT.

Stawka zaplanowanego na połowę września pojedynku będzie bardzo duża. Jeśli nasi tenisiści pokonają Białoruś, to po roku przerwy powrócą do grupy I Strefy Euroafrykańskiej. Nie będzie jednak o to łatwo. W reprezentacji Białorusi niekwestionowaną gwiazdą jest bowiem Max Mirnyj, czyli aktualnie najlepszy deblista świata (razem z Danielem Nestorem z Kanady zajmuje pierwsze miejsce w obu deblowych rankingach ATP), który swego czasu znajdował się w czołowej 20 singlistów. Z drugiej strony Polska może liczyć na debel Mariusz Fyrstenberg - Mariusz Matkowski oraz Łukasza Kubota (48. na liście singlistów) i idącego w górę łodzianina - Jerzego Janowicza (w czwartek zagra w drugiej rundzie kwalifikacji do French Open).

Spotkanie Polski z Białorusią zostanie rozegrane w hali sportowej przy ul. Skorupki. Wiadomo już, że na trybunach będzie mogło zasiąść około 6 tysięcy osób. Ostatecznie organizacja zawodów będzie kosztować około 300 tys. zł (początkowo mówiono o kwocie o 100 tys. zł mniejszej).