Grand Prix siatkarek w tym samym czasie, co mecz piłkarzy z Grecją na Euro! Przedpełski: "Nie wszystko kręci się wokół piłki"

Jedna z najbardziej prestiżowych tegorocznych imprez siatkarskich w Atlas Arenie okaże się prawdopodobnie wielką klapą. W tym samym czasie rozgrywane będą piłkarskie mistrzostwa Europy. Pierwsze spotkanie Grand Prix siatkarek rozpocznie się... pół godziny przed meczem otwarcia Euro, w którym Polska zmierzy się z Grecją.
Za dwa tygodnie rozpocznie się najważniejsza impreza w historii polskiego sportu. O godz. 18 na Stadionie Narodowym w Warszawie reprezentacja Polski rozpocznie pojedynek z Grecją. Inaugurację mistrzostw Europy na żywo obejrzy go 58 tys. fanów, zaś miliony kibiców zasiądą przed telewizorami.

Tego samego wieczoru w Atlas Arenie zacznie się jeden z najbardziej prestiżowych siatkarskich turniejów - Grand Prix Kobiet. Oprócz kadry prowadzonej przez Alojzego Świderka, do Lodzi przyjadą czołowe reprezentacje świata: Brazylia, Włochy i Serbia. To impreza, którą nasze miasto otrzymało w pakiecie z mistrzostwami świata siatkarzy w 2014 roku.

Wpływ na umieszczenie w Łodzi tak prestiżowego turnieju miały doskonale opinie po organizacji mistrzostw Europy siatkarek w 2009 r. Atlas Arena była wówczas pełna, a europejska federacja cały czas uważa, że był to najpiękniejszy kobiecy turniej w historii.

Podczas czerwcowego Grand Prix takich zachwytów nie usłyszymy. Wręcz odwrotnie... W pierwszym meczu turnieju - 8 czerwca - o godz. 17.30 czwarte w rankingu światowym Włoszki zmierzą się z drugimi Brazylijkami. Można być pewnym, że trybuny łódzkiej hali, nazywanym Mekką siatkówki, będą świecić pustkami. Podobnie będzie podczas spotkania Polek z Serbkami. Rozpocznie się ono o godz. 20, czyli teoretycznie po zakończeniu inauguracyjnego spotkania Euro 2012. Wtedy jednak oczy polskich kibiców będą skierowane na pomeczowe studia, wywiady z piłkarzami i opinie ekspertów o meczu Polski z Grecją. Fani będą też czekać na drugie spotkanie naszej grupy: Rosji z Czechami (godz. 20.45).

Dlaczego nie udało się przełożyć meczu siatkarek na inny dzień? - Nie wszystko kręci się wokół piłki nożnej - uważa Mirosław Przedpełski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej. - Wiemy, że Euro 2012 jest ważne dla wielu kibiców, ale mimo wielu prób nie udało nam się załatwić lepszego terminu. Nie jest to wcale proste. Terminarz turnieju jest bardzo napięty. Kilka dni po zakończeniu rozgrywek w Łodzi turniej przenosi się do Azji. Przesunięcie meczu nawet o jeden dzień było niemożliwe.

Według Przedpełskiego godziny meczów Grand Prix ustaliła telewizja Polsat, który będzie transmitować rozgrywki. - My nie mielibyśmy nic przeciwko temu, żeby spotkanie naszej reprezentacji odbyło się przed meczem piłkarzy. Zgodę na to musi jednak wydać telewizja - tłumaczy prezes PZPS.

Skandal na gali KSW w Łodzi. Kibole ŁKS: "Śmierć, śmierć żydzewskiej k...!", "Złam mu kręgosłup...!"

Co na to Polsat? - Niestety, nic już nie możemy zmienić, bo po prostu jest za późno. Szkoda, bo oprócz niskiej frekwencji na trybunach zapowiada się też jeden z najniższych wyników oglądalności meczu siatkówki w naszej stacji - mówi Piotr Pykiel, zastępca dyrektora ds. sportu w Polsacie. - Podobna sytuacja była cztery lata temu na mistrzostwach w Austrii i Szwajcarii. W dniu meczu Niemcy - Polska w Kanadzie odbywało się Grand Prix Formuły 1 [triumfował w nim Robiert Kubica - przyp. red.]. Szefowie stacji RTL wnioskowali, żeby przełożyć wyścig, ale nic nie wskórali. Ostatecznie po raz pierwszy w historii Niemcy nie transmitowali wyścigu. Dla Berniego Ecclestona, prezydenta Formuły 1 była to finansowa porażka.

"Gazeta" ustaliła, że terminy meczów siatkarek i piłkarzy wcale nie musiały ze sobą kolidować. - W grudniu ubiegłego roku, po losowaniu grup Euro, apelowałem, że trzeba zrobić wszystko, aby rozdzielić obie imprezy. Tłumaczyłem, że z piłką nożną nie wygra żaden turniej - opowiada jeden z członków zarządu PZPS. - Niestety, wśród innych decydentów przeważała opinia, że siatkówka wcale nie jest mniej medialnym sportem od piłki nożnej. Później, kiedy zrozumieli problem, i próbowali przełożyć Grand Prix, było już za późno. FIVB [światowa federacja siatkówki - przyp. red] nie wyraziła na to zgody.

Brak kibiców na trybunach i głośnego dopingu, to będzie zupełna nowość dla polskich siatkarek. - Szkoda. Nic już nie da się zrobić - mówi Alojzy Świderek, selekcjoner naszej reprezentacji. - Nie mamy w tej sprawie nic do powiedzenia. W hali na pewno nie będzie takiej atmosfery, jak na mistrzostwach Europy sprzed trzech lat. Mam nadzieję, że frekwencyjnej tragedii nie będzie. Liczę, że nasi wierni kibice jednak dopiszą i będą nas wspierać.

Oprócz reprezentacji siatkarek i telewizji Polsat, na zderzeniu terminów obu meczów straci też Łódź, która zapłaciła za organizację turnieju Gran Prix. - Niestety, taką decyzję podjęły władze światowej federacji siatkówki oraz PZPS. Już wcześniej sygnalizowaliśmy o tym problemie. W czwartek Luiza Staszczak-Gąsiorek [dyrektor departamentu spraw społecznych - przyp. red] pojechała w tej sprawie do Warszawy. Z tego co wiem, jest szansa na zmianę godziny meczu siatkarek na wcześniejszą - mówi Marcin Masłowski, zastępca rzecznika Hanny Zdanowskiej.

Niestety, szansa została już stracona...