Piłkarz rzucił się na sędziego. "Tak mu k...wa z...olę" [WIDEO]

- Tak mu k...wa z...lę. Wybiję ci zęby - wykrzyczał do sędziego meczu ze Startem Brzeziny kapitan Witonianki. I po chwili rzucił się na arbitra z pięściami. Spotkanie Klasy A zostało zakończone chwilę później.
Skandalem zakończyło się weekendowe spotkanie w jednej z łódzkich grup A Klasy pomiędzy ostatnią w tabeli Witonianką, a prowadzącym Startem Brzeziny. W 78. min meczu i przy prowadzeniu gości 6:0 sędzia Marcin Kućmański pokazał kapitanowi Witonianki czerwoną kartkę. Ten nie wytrzymał i chwilę później ruszył w kierunku łódzkiego arbitra. Całą sprawę opisuje środowy "Dziennik Łódzki".

- Agresywne zachowanie, wulgarne obelżywe słowa pod adresem sędziego. Tak mu k...wa z...lę. Wybję ci zęby" - opisał przewinienie w załączniku arbiter.

Krewkiego piłkarza od sędziego musieli odciągać koledzy z drużyny. Ostatecznie kapitan Witonianki postanowił odpuścić i zszedł z boiska. Jak się jednak okazało zszedł na krótko, bo chwilę potem znowu wbiegł na murawę i próbował uderzyć arbitra. - Nie zostałem uderzony. Ale zagrożony się czułem. Trudno zresztą nie czuć się zagrożonym - opowiada gazecie Kućmański.

"DŁ" przytacza również zapisy z załącznika do protokołu: "Przed uderzeniem uchroniła sędziego ucieczka, a następnie interwencja piłkarzy Witonianki. (...) W tej samej chwili na plac gry wkroczył kibic, który zaatakował sędziego od tyłu i zaczął go dusić. Po chwili sędzia uwolnił się z uchwytu i zakończył zawody."



Dawid Saj, kierownik Startu, całą sytuację przedstawia następująco: - Na początku zawodnik drużyny gospodarzy powiedział po faulu do sędziego: jeżeli dasz mi żółtą kartkę będzie w porządku, a jeżeli czerwoną będzie w ryj". Sędzia pokazał czerwoną kartkę.

W obronie kapitana stanął trener Witonianki, Michał Włodarczyk. - Lepiej to zostawić. Nasz kapitan to spokojny i ułożony chłopak. Ma 33 lata i rodzinę. Puściły mu nerwy. To pierwszy taki jego wybryk - tłumaczy.

W najbliższy czwartek Wydział Gier PZPN podejmie decyzję o karze wobec krewkiego zawodnika. Ta - zdaniem przedstawiciela łódzkiego związku - na pewno go nie ominie.