Budowlani Łódź w finale Pucharu Polski. Arka Gdynia rozbita w drugiej połowie

Celujący w podwójną koronę rugbiści Blach Pruszyński Budowlanych wykonali kolejny krok w stronę złotych medali. W półfinałowym meczu Pucharu Polski łodzianie pokonali na własnym stadionie Arkę Gdynia, która zdołała postawić się im tylko w pierwszej połowie
Sobotni półfinał rozpoczął się bardzo wcześnie, bo już o godzinie 11. Być może to wpłynęło na postawę gospodarzy, którzy rozpoczęli mecz bardzo ospale. Co prawda już w 5. min składną akcję trójki Tomasz Stępień - Teimuraz Sokhadze - Tomasz Kozakiewicz wykończył ten ostatni, ale później gospodarze często grali nieskładnie i zaliczali proste straty.

Taka gra zemściła się na nich bardzo szybko. Już w 11. min gracze Arki wykorzystali błąd Stępnia, który dał się przykryć tuż przed polem punktowym jednemu z rywali. W efekcie wypuścił piłkę do przodu, a gdynianie po rozegraniu młyna i kilkukrotnym próbom przebicia się na pole punktowe łodzian wreszcie dopięli swego. Chwilę później Dawid Banaszek wykorzystał podwyższenie i doprowadził do remisu 7:7. Dziesięć minut później po kolejnym niecelnym podaniu goście wyprowadzili kontrę, którą na przyłożenie zamienił Banaszek. Po udanym podwyższeniu gdynianie prowadzili 14:7 i... zatrzymali się. Od tej pory zdecydowaną przewagę osiągnęli rugbiści z ul. Górniczej, a piłka niemal bez przerwy znajdywała się na połowie rywala. Z przewagi tej wychodziło jednak niewiele, gdyż w decydujących momentach maszyna Budowlanych wciąż nie funkcjonowała tak, jak powinna. Duży wpływ na przebieg gry mieli także niestety sędziowie, którzy przez całe spotkanie podjęli mnóstwo niezrozumiałych decyzji (przede wszystkim nie zauważyli wielu ewidentnych spalonych gdynian). - Dzisiaj gwiżdżemy chyba tylko w jedną stronę - można było usłyszeć z trybun i z ławki trenerskiej gospodarzy. Na szczęście do Budowlanych wreszcie uśmiechnęło się szczęście i po dość przypadkowej akcji na minutę przed przerwą Marek Mirosz położył piłkę na wprost słupów. Dzięki celnemu podwyższeniu Sokhadze drużyny schodziły na przerwę przy remisie 14:14.

To był przełomowy moment meczu. W drugiej połowie Budowlani zaczęli wreszcie grać na miarę oczekiwań, dzięki czemu bardzo szybko odskoczyli Arce i już w 55. min prowadzili 31:14. Najpierw karnego wykorzystał Sokhadze, który trafił również między słupy po przyłożeniach Łukasza Żórawskiego i Władysława Grabowskiego. W tym momencie wiadomo już było, że podopiecznym Mirosława Żórawskiego nic nie odbierze awansu do finału Pucharu Polski. Co prawda w 74. min arkowcy zmniejszyli straty do 13 punktów (34:21), ale na więcej stać ich już nie było.

W następny weekend łodzianie będą mogli wykonać kolejny krok do podwójnej korony. W pierwszym półfinale mistrzostw Polski zmierzą się bowiem na własnym stadionie z Posnanią, którą przed tygodniem wysoko ograli w lidze.

Budowlani - Arka 34:21

Punkty dla Budowlanych: Sokhadze 14, Kozakiewicz, Marek Mirosz, Żórawski, Grabowski po 5

Budowlani: Królikowski, Szybyurski, Boutes, Marek Mirosz, Gugushwili, Skwarciak, Grabowski, Michał Mirosz, Żórawski, Sokhadze, Matyjak, Gomulak, Łuczak, Kozakiewicz, Stępień. Zagrali również: Dułka, Paweł Kotasa, Mariusz Fortuna, Rydzyński, Ignaczak, Abashidze.