Zdziesiątkowani Budowlani rozpoczynają walkę o mistrzostwo Polski. Łodzianom pomoże... Maciej Pabjańczyk

Rugbiści Blach Pruszyński Budowlanych rozpoczynają walkę o dziesiąty z rzędu finał mistrzostw Polski. Największym problemem przed półfinałem z Posnanią jest plaga kontuzji. Dlatego w trybie awaryjnym reaktywowano... Macieja Pabjańczyka.
Obecny sezon jest dziesiątym, w którym o rozdaniu medali mistrzostw Polski zadecyduje faza play-off. Za każdym razem w decydującym meczu grali się łodzianie.

- Te rozgrywki już są dla nas wyjątkowe, bo jako pierwsi w historii zakończyliśmy sezon zasadniczy z kompletem zwycięstw. Ale wiemy, że może być jeszcze lepiej. Naszym kolejnym celem jest awans do dziesiątego z rzędu finału, co potwierdzi, że w XXI w. najsilniejszą i najbardziej stabilną drużyną w lidze jesteśmy właśnie my - mówi szkoleniowiec Budowlanych.

Rozpoczynająca się w sobotę półfinałowa rywalizacja z Posnanią (po raz pierwszy gra się systemem mecz i rewanż) ma tylko jednego faworyta,. Są nim oczywiście rugbiści z ul. Górniczej. Najlepszym tego dowodem jest ostatnie spotkanie sezonu zasadniczego, w którym Budowlani rozgromili Posnanię 57:3. Choć awans powinien być dla wicemistrzów Polski formalnością, to jednak wynik pierwszego finału wcale taki oczywisty nie jest. A wszystko z powodu plagi kontuzji, która ostatnie żniwo zebrała przed tygodniem. Wtedy Budowlani pokonali Arkę Gdynia w półfinale Pucharu Polski. Zwycięstwo okupili jednak wieloma urazami, które mocno wydłużyły listę graczy niezdolnych do gry.

Z Posnanią nie będą mogli zagrać Merab Gabunia, Paweł Grabski, Michał Mirosz, Davit Gugushwili, Mindia Abashidze, Tomasz Grodecki i Łukasz Żórawski. Co istotne, trzej ostatni grają na pozycji łącznika młyna. Innych w kadrze nie ma. Z tego powodu do gry w trybie awaryjnym trzeba było zgłosić Pabjańczyka, byłego kapitana i lidera drużyny, który zakończył karierę dwa lata temu.

Drugą najciężej doświadczoną przez urazy formacją jest druga i trzecia linia młyna. Na szczęście w pierwszej Budowlani zagrają niezwykle mocni: trójkę filarów stanowić będą Michał Królikowski oraz sprowadzeni z ligi francuskiej Jean Boutes i Kamil Bobryk. Ten ostatni po sobotnim meczu znowu wyjedzie do Francji, a do Łodzi wróci na finałowy mecz razem z Kacprem Ławskim, czyli kolejnym zawodnikiem z przeszłością w Budowlanych, który na co dzień gra w lidze francuskiej. - Nie spodziewamy się łatwego zwycięstwa, a Posnania na własnym boisku na pewno spróbuje nawiązać równorzędną walkę. Stawka tego meczu jest jednak zbyt wielka i nie możemy sobie pozwolić na potknięcie - przekonuje Żórawski.

Spotkanie z Posnanią rozpocznie się w sobotę o godz. 15. Rewanż odbędzie się tydzień później na stadionie przy ul. Górniczej. W drugim półfinale Arka Gdynia zmierzy się z Lechią Gdańsk.