Łódzki sędzia piłkarski wozi Howarda Webba w czasie Euro 2012

Michał Grodzki, wolontariusz na Euro 2012, ma niezwykle odpowiedzialne zadanie: opiekuje się sędziami
Pasją 23-letniego mężczyzny jest sędziowanie. W ostatnim sezonie prowadził samodzielnie mecze III ligi, ale kilka razy był nawet arbitrem technicznym na meczach I ligi. Poza tym studiuje psychologię sportu i biegle mówi w językach angielskim i włoskim. Postanowił wykorzystać swoją wiedzę, więc zgłosił się jako wolontariusz.

Według Adama Kaźmierczaka, dyrektora biura Łódzkiego Związku Piłki Nożnej, właśnie doświadczenie sędziowskie sprawiło, że Grodzki przeszedł pozytywnie rekrutację i dostał bardzo odpowiedzialne zadanie. Został przydzielony do zespołu opiekującego się arbitrami na meczach rozgrywanych na Stadionie Narodowym w Warszawie.

- Jestem kierowcą busa. Moim zdaniem jest dostarczenie arbitrów z hotelu na stadion - wyjaśnia łodzianin. Pomaga także arbitrom dotrzeć na codzienne treningi. - Podaję im też napoje, a czasami muszę wcielić się też w rolę chłopca do podawania piłek.

Grodzki zetknął się z najlepszymi sędziami w Europie. Na razie największe wrażenie zrobił na nim Włoch Nicola Rizzoli. - Udało mi się z nim długo porozmawiać. To fantastyczny arbiter - mówi młody łodzianin. Jego idolem jest jednak rodak Rizzoliego Pierluigi Collina, obecnie szef europejskich sędziów.

Zadanie wykonywane przez Grodzkiego ma też negatywne strony - nasz młody arbiter nie ma możliwości obejrzenia żadnego meczu na żywo.

- Spotkanie Polaków z Grekami mam obejrzeć w specjalnej strefie na stadionie - zapowiadał.

Jego zdaniem sukcesem Polaków podczas mistrzostw będzie wyjście z grupy eliminacyjnej, a mistrzem zostanie reprezentacja Niemiec. Dlaczego? - Ponieważ to drużyna turniejowa, która rozkręca się z meczu na mecz - argumentuje.

Więcej o: