Sport.pl

Dramat Sylwestra Bednarka. Koniec marzeń o igrzyskach w Londynie

Sylwester Bednarek, skoczek wzwyż RKS Łódź, nie pojedzie na igrzyska do Londynu z powodu kontuzji. - Szkoda, bo był w znakomitej formie - mówi jego trener
W 2009 roku wszystkie światowe telewizje sportowe pokazywały niesamowitą radość młodego polskiego skoczka wzwyż, który niespodziewanie zajął trzecie miejsce w mistrzostwach świata w Berlinie. Przegrał tylko z Rosjaninem Jarosławem Rybakowem i Grekiem Kyriakosem Ioannou. Wszyscy skoczyli 2,32 m. Dla łodzianina był to rekord życiowy. Wszystko wskazywało, że 20-letni wówczas zawodnik szybko stanie się wielką gwiazdą. Okazało się jednak, że po wielkim sukcesie Bednarka dotknął wielki pech - z powodu kontuzji kolana stracił dwa lata.

Wydawało się, że lekkoatleta RKS najgorsze ma już za sobą. - Kiedy schodził z materaca, nie dotykał już kolana, co wskazywało, że wszystko jest w porządku - opowiada Lech Krakowiak, trener Bednarka. Forma też była coraz wyższa, choć w pierwszym starcie w Opolu łódzki skoczek zaliczył tylko 220 cm. - Spalił się psychicznie - tłumaczy Krakowiak. Głównym celem były mistrzostwa Polski w Bielsku-Białej. - Nie myśleliśmy o minimum na igrzyska [2,31 m - przyp. red.], ale o rekordzie Polski. Naprawdę! Na rozgrzewce Sylwek bez kłopotów pokonywał 2,25.

Podczas jednego z treningowych skoków Bednarek poczuł ukłucie w okolicach pięty. Trener twierdzi, że po ostatnich kłopotach jest bardzo wyczulony na takie sygnały. Krakowiak: - Usiadł, ale stwierdził, że nic go nie boli. Przypuszczam, że był w takiej formie, że chciał skakać za wszelką cenę. Niestety, przy pierwszej próbie na 2,08 przewrócił się.

Okazało się, że Bednarek uszkodził ścięgno Achillesa w lewej nodze, tzw. wymachowej (odbija się prawą). Pozytywne w nieszczęściu jest to, że ścięgno jest przerwane w 50 proc. - Mówi się, że są to kontuzje krzyżowe. Gdy wyleczy się uraz w jednej nodze, zwykle coś się dzieje z drugą, która jest bardziej obciążana. Poza tym kontuzje najczęściej trafiają się wtedy, gdy zawodnik jest w najwyższej formie - podkreśla szkoleniowiec.

Teraz Bednarka czeka operacja, która zostanie przeprowadzona zapewne we wtorek. Wszystko wskazuje, że przeprowadzi ją łódzki lekarz Marcin Domżalski. Według trenera Krakowiaka w poniedziałek trwały konsultacje, jaką metodą zrobić zabieg - nową metodą z tylko dwoma nacięciami skóry w celu założenia klamry na ścięgno czy w sposób klasyczny. - Ta pierwsza powoduje szybszy powrót do zdrowia, lecz lekarze nie są pewni, czy ścięgno nie zostanie osłabione. Dlatego bardziej prawdopodobna jest tradycyjna operacja - twierdzi szkoleniowiec.

Niestety, dla Bednarka sezon już się skończył, bo leczenie i rehabilitacja po tak ciężkim urazie trwają około pół roku. Trener Krakowiak podkreśla, że razem ze swoim podopiecznym zdobyli doświadczenie w dochodzeniu do zdrowia i formy po kontuzjach. Po poprzedniej przerwie naszemu skoczkowi udało się wrócić do wcześniejszej wagi, czyli 74 kg (przy wzroście 196 cm). W czasie leczenia ważył 81-82 kg.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym mieście na Facebooku Łódź - Sport.pl »


Więcej o: