Sześć argumentów za szóstym mistrzostwem, czyli dlaczego Budowlani Łódź pokonają Lechię Gdańsk

Przez ostatnie tygodnie z Budowlanych wychodziły niemal same złe informacje. Przed najważniejszym meczem sezonu trzeba jednak wierzyć, że łodzianie są w stanie odzyskać mistrzostwo Polski. Zwłaszcza że powodów do optymizmu wreszcie nie brakuje
Kolejny czołowy zawodnik nabawił się kontuzji, związek zakazał występów Jeanowi Boutesowi, przypominająca beton murawa... - te informacje psuły humor wszystkim, którym dobro Budowlanych leży na sercu. Wszystko wskazuje jednak na to, że pech opuścił drużynę z ul. Górniczej. I co najważniejsze - zrobił to w najlepszym możliwym momencie. W niedzielę o godz. 16 łódzcy rugbiści zmierzą się na stadionie przy al. Piłsudskiego z Lechią Gdańsk w finale mistrzostw Polski. Skąd powody do optymizmu?

1. Powrót kontuzjowanych

W półfinale z Posnanią po kontuzjach do gry powrócili dwaj kluczowi dla Budowlanych zawodnicy - Łukasz Żórawski i Merab Gabunia. Przed tygodniem Żórawski i Gabunia spędzili na boisku pierwsze 40 minut. - Zależało nam, żeby złapali rytm gry i zaliczyli solidne przetarcie przed finałem - tłumaczy trener Mirosław Żórawski. Ich powrót jest tym cenniejszy, że obaj spełniają na boisku niezwykle ważne funkcje - Żórawski jest łącznikiem młyna, przez którego przechodzi praktycznie każda ofensywna akcja drużyny, natomiast Gabunia to taran, który dzięki swojej potężnej posturze wielokrotnie demolował defensywę rywali.

2. Posiłki z Francji

W czwartek do Łodzi przyjechali etatowi reprezentanci Polski - Kamil Bobryk i Kacper Ławski. Młynarze, którzy przez cały sezon grali w lidze francuskiej, w ostatni weekend sięgnęli po mistrzostwo Federale 2 i wczoraj pierwszy raz trenowali z drużyną. Ich powrót (a także Gabuni) sprawi, że przeciwko Lechii formacja młyna powinna być atutem Budowlanych. - Mając w składzie Kacpra i Kamila, nasz potencjał zdecydowanie wzrośnie - przyznaje trener.

3. Pomścić Boutesa

Z powodu decyzji Polskiego Związku Rugby, który zakazał gry w łódzkim zespole Boutesowi, reprezentanta Polski zabraknie w niedzielnym finale. - Jak widać, związkowe lobby z Wybrzeża wciąż działa i chce jak najbardziej utrudnić nam walkę o złoto - pieklił się po decyzji PZR Żórawski. Paradoksalnie jednak to, co miało osłabić Budowlanych, może ich wzmocnić. - Ta decyzja sprawi, że przeciwko Lechii zagramy z jeszcze większą determinacją i wolą walki. Będziemy chcieli udowodnić, że mimo kłód rzucanych nam pod nogi przez związek jesteśmy najlepszą drużyną w Polsce - deklaruje Tomasz Stępień, obrońca łodzian.

4. Lechia osłabiona

Wszystko wskazuje na to, że przeciwko Budowlanym nie zagra dwóch kluczowych zawodników. Cedrika Vaissiere i Dawida Popławskiego, którzy mieli wzmocnić Lechię, czeka w weekend ostatni mecz w lidze francuskiej. Nie wiadomo też, czy do Łodzi przyjedzie także największa gwiazda Lechii - David Chartier. Mimo wykupionej przed sezonem licencji pochodzący z Francji reprezentant Polski nie zagrał do tej pory w żadnym meczu Ekstraligi.

5. Historyczny finał

Dla Budowlanych niedzielny finał będzie miał wyjątkowe znaczenie. Po raz pierwszy w meczu o złoto zagrają bowiem na obiekcie przy al. Piłsudskiego. Lepsza murawa i ładniejszy stadion mają sprawić, że łodzianom będzie grało się zdecydowanie skuteczniej. Zwłaszcza że w klubie wierzą, że w historycznym meczu do historii zapiszą się także kibice, którzy licznie przyjdą na stadion. - Mam nadzieję, że kibice nas nie zawiodą i wesprą równie mocno jak przy ul. Górniczej. Bo tak naprawdę ważne jest nie to, gdzie zagramy, ale to, że będziemy walczyć o złoto - dodaje Stępień.

6. Historyczni Budowlani

I na koniec jeszcze jeden, kto wie czy nie najważniejszy argument. Do tej pory Budowlani wygrali wszystkie 20 spotkań w lidze i Pucharze Polski. Dzięki temu już zapisali się w historii jako jedyna drużyna, która zakończyła sezon zasadniczy z kompletem zwycięstw. Mimo problemów, z jakimi zmagali się przez ostatnie miesiące, od sezonu idealnego dzieli ich już tylko jedno zwycięstwo. - Wiemy jednak, że jeszcze bardziej możemy zapisać się w historii. Jeśli zdobędziemy w niedzielę złoto, będzie to piękne ukoronowanie naszej pracy. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, jak bardzo nam na tym triumfie zależy - kończy Żórawski.