Lechia - Budowlani w finale Pucharu Polski. Czy łodzianie zrewanżują się za ligę? "To będzie próba charakteru"

Rugbiści Blach Pruszyński Budowlanych nie zdołali zdobyć najcenniejszego trofeum, ale obecny sezon wciąż mogą zakończyć z pucharem. - To będzie dla nas próba charakteru - mówi o niedzielnym finale Pucharu Polski Mirosław Żórawski, trener łodzian.
- Przykro mi bardzo. Walczyliśmy, byliśmy na ich terenie, zdobywaliśmy metry, a oni jedną akcją, jednym podaniem kładli nam słupy. Nie chciałbym tego powiedzieć, bo jednak jesteśmy wicemistrzami Polski, ale jesteśmy nikim. Przegraliśmy mecz, który decydował o wszystkim - mówił po porażce z Lechią Gdańsk w finale ekstraligi Michał Królikowski, kapitan Budowlanych. Jemu i jego kolegom zamiast cieszyć się z sezonu idealnego i zakończenia ligi z historycznym kompletem zwycięstw, pozostało pogodzić się z drugim z rzędu wicemistrzostwem Polski.

Tydzień po porażce w najważniejszym meczu sezonu Budowlani rozegrają kolejny finał. Ich rywalem ponownie będzie Lechia, z tą tylko różnicą, że o Puchar Polski obie drużyny tym razem powalczą w Gdańsku. - Mam nadzieję, że uda nam się pozbierać po tej porażce i wygramy przynajmniej puchar. Nie będzie o to jednak łatwo, bo wiadomo, że będziemy musieli sobie radzić z jeszcze większymi problemami, niż w finale mistrzostw - mówi Tomasz Stępień, obrońca łodzian.

Problemami tymi są absencje kolejnych zawodników. Do nieobecnych w ostatni weekend Pawła Grabskiego, Michała Mirosza i Jeana Boutesa, któremu gry zakazał związek, dołączyli Kacper Ławski i Kamil Bobryk, którzy wrócili już do Francji. Mało prawdopodobny jest także występ Władysława Grabowskiego (ma być świadkiem na ślubie), a daleki od optymalnej formy jest rekonwalescent Merab Gabunia. To oznacza, że formacja młyna zagra w Gdańsku w zupełnie nowym i zdecydowanie słabszym zestawieniu.

Mimo problemów Żórawski wierzy, że jego podopieczni obronią tytuł, który rok temu zdobyli na boisku innej drużyny z Wybrzeża - Arki Gdynia. - Ten mecz będzie dla nas prawdziwą próbą charakteru i siły. Klasowa drużyna powinna umieć pozbierać się po porażce, nawet tak dotkliwej. Jeżeli wciąż będziemy myśleć o ubiegłym tygodniu, to znaczy, że mamy problem. Wierzę jednak, że chłopcy pokażą, iż na miano klasowej drużyny zasługują - przekonuje szkoleniowiec.

Początek finałowego meczu z Lechią w niedzielę o godz. 15.