Budowlani zdobyli Puchar Polski... bez 11 rugbistów. Trener: "Daliśmy na boisku całe serce"

- Pokazaliśmy niesamowite serce do walki, a do tego zagraliśmy bezbłędnie taktycznie - tak powody zwycięstwa w Pucharze Polski tłumaczy Mirosław Żórawski, trener Blach Pruszyński Budowlanych. Łodzianie w całym sezonie 2011/2012 przegrali więc jeden mecz. Tylko i aż...
Przed tygodniem Budowlani przegrali w finale mistrzostw Polski z Lechią 22:27 i drugi rok z rzędu musieli zadowolić się tylko srebrnymi medalami. Tydzień później stanęli przed szansa rewanżu w finale krajowego pucharu. - Ten mecz będzie dla nas prawdziwą próbą charakteru i siły. Klasowa drużyna powinna umieć pozbierać się po porażce - mówił Żórawski.

Jego podopieczni pokazali, że na miano klasowej drużyny zasługują. Od początku finału inicjatywa była bowiem po ich stronie. Goście grali w Gdańsku bardzo dobrze w defensywie i konsekwentnie w ataku, dzięki czemu pod koniec pierwszej połowy prowadzili już 11:0 W drugiej połowie ich przewaga jeszcze wzrosła, a po kolejnych udanych rzutach karnych Teimuraza Sokhadze wygrywali już 24:12. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną łodzian 24:19 i piąty raz w historii klubu mogli wznieść do góry Puchar Polski.

Wyczyn Budowlanych zasługuje na tym większe uznanie, że przeciwko Lechii zagrali... bez 11 rugbistów. Na liście nieobecnych znaleźli się m.in. Michał Mirosz, Paweł Grabski, Kamil Bobryk, Michał Królikowski czy Kacper Ławski. O składzie łodzian najlepiej świadczy zresztą to, że w zdziesiątkowanej formacji młyna musiało zagrać dwóch graczy ataku (Piotr Gomulak i Paweł Kotasa). - Przez cały sezon musieliśmy sobie radzić z wielkimi problemami kadrowymi, ale tak wielkich jeszcze nie mieliśmy - nie ukrywa Żórawski. - Zawodnicy, którzy wyszli na boisko, pokazali jednak niesamowite serce do walki i godnie zastąpili nieobecnych. Jestem dumny nie tylko z determinacji chłopaków, ale też z tego, jak zrealizowali przedmeczowe założenia. Pod względem taktycznym wszystko wyglądało tak, jak miało, albo i jeszcze lepiej. Żelazna obrona i konsekwentna gra w ataku przyniosły nam upragnione zwycięstwo.

Zdobyty puchar sprawił, że zakończony właśnie sezon był dla Budowlanych identyczny, jak poprzedni. Przed rokiem łodzianie również przegrali u siebie finał mistrzostw Polski, by w finale pocieszenia sięgnąć po Puchar Polski na boisku rywala. Łącznie w sezonie 2011/2012 rugbiści z ul. Górniczej wygrali więc 21 z 22 spotkań. Do sezonu idealnego zabrakło jednego, ale najważniejszego zwycięstwa...