Poróżnieni Budowlani, czyli dlaczego w Łodzi doszło do rewolucji

Po letniej rewolucji z Budowlanymi pożegnało się wielu zawodników, a głównym celem drużyny na jesień nie jest pierwsze miejsce, lecz przetrwanie. Tak trudnych czasów przy ul. Górniczej nie było od dawna. Co do nich doprowadziło?
Burza, która latem tego roku przeszła nad Budowlanymi, sprawiła, że w rundzie jesiennej w drużynie nie zobaczymy kilkunastu zawodników. Większość jeszcze kilka miesięcy temu stanowiła o jej sile. W porównaniu z wyjściowymi składami, które rozpoczęły finałowe mecze z Lechią Gdańsk o mistrzostwo i Puchar Polski, w sobotnim pierwszym spotkaniu nowego sezonu nie zagrało aż dziesięciu graczy (a w obu finałach łodzianie wystąpili w różnych ustawieniach). Idealne dwie trzecie.

Nieobecnych można podzielić na kontuzjowanych, tych, którzy odeszli do innych klubów, a także tych, którzy nie wznowili treningów. Na liście graczy, których zabrakło w sobotnim meczu z AZS AWF Warszawa, znaleźli się m.in. Merab Gabunia, Teimuraz Sokhadze, Adrian Ignaczak, Paweł Kotasa, Paweł Grabski, Piotr Gomulak, Mariusz Fortuna, Michał Królikowski, Piotr Karpiński, Grzegorz Dułka, Dominik Skwarciak, Tomasz Grodecki, Łukasz Żórawski, Michał Królikowski, Tomasz Stępień, Władysław Grabowski i Marek Mirosz. A to i tak nie wszyscy. W ich miejsce do składu wskoczyli młodzi i niedoświadczeni wychowankowie, kilku rutyniarzy, a także trójka nowych graczy.

Najgorsza w letniej rewolucji nie jest liczba zawodników, którzy odeszli, a powody, dla których część z nich przy ul. Górniczej nie chciała już występować. Jak można usłyszeć nieoficjalnie, niektórych graczy do dalszej gry w Łodzi zniechęciła atmosfera w klubie. A dokładniej coraz bardziej profesjonalne wymagania, choć wypłaty wciąż pozostają na poziomie niemal amatorskim. Część rugbistów poróżniła się w tej sprawie z trenerem Mirosławem Żórawskim.

- Jeżeli chcemy walczyć o najwyższe miejsca, to musimy się rozwijać i przede wszystkim twardo trenować. A jeśli ktoś myślał, że zarobi w Budowlanych grubą kasę, a w zamian nie będzie nic robić, to chyba pomylił sporty. Odnoszę wrażenie, że niektórzy mają zbyt wygórowane oczekiwania - mówi stanowczo Żórawski. - Musimy zdać sobie sprawę, że w tej chwili klub walczy o przetrwanie, by nie powiedzieć o życie. Nie stać nas na tak wysokie kontrakty jak w Arce Gdynia. Dlatego w swojej drużynie potrzebuję przede wszystkim zawodników, którzy chcą zostawiać serce na boisku.

Odmieniona latem drużyna w inauguracyjnym meczu z AZS-em pokazała, że mimo osłabienia wciąż potrafi wygrywać. Budowlani zwyciężyli aż 62:10. Z jednej strony to pokazuje słabość naszej ekstraligi, z drugiej zaś - możliwości nowego zespołu.

Żórawski nie ukrywa jednak, że głównym celem na jesień jest jak najlepsze zgranie drużyny i zakończenie rundy bez większych strat do najlepszych. Po powrocie kontuzjowanych wiosną Budowlani mają być bowiem znacznie silniejsi. Zanim to nastąpi, łodzian czeka w tym roku jeszcze siedem ligowych spotkań. Już najbliższym z nich rozpoczną serię trzech pojedynków z najgroźniejszymi rywalami. W tym czasie ich przeciwnikami będą odpowiednio Lechia, Pogoń Siedlce i Arka Gdynia. Dopiero po tych spotkaniach dowiemy się na co tak naprawdę stać nowych Budowlanych. I jak wielkiego spustoszenia dokonała letnia rewolucja.

Podyskutuj o sytuacji w Budowlanych na sportowym blogu Szymona Bujalskiego. Więcej o sporcie w Łodzi na blogach: Jarosława Bińczyka i Bartłomieja Derdzikowskiego

BUDOWLANI - AZS 62:10 (22:0)

Punkty dla Budowlanych: Łuczak 17, Szczukocki 15, Kozakiewicz 10, Mirosz, Kowalewski, Matyjak, K. Kotasa po 5.

Budowlani: Pepliński, S. Stępień, Mokia, Szyburski, Gugushwili, Mirosz, Justyński, Kowalewski, Abashidze, Czarniak, M. Matyjak, Kaniowski, Grabowski, Kozakiewicz, Łuczak. Zagrali również: M. Szczukocki, Szczepan, Wilczyński, Pietrzak, B. Szczukocki, K. Kotasa.

Pozostałe wyniki 1. kolejki: Lechia - Pogoń 19:26, Arka - Budowlani Lublin 61:15, Posnania - Orkan Sochaczew 31:8.