Sport.pl

Łódzki sport pogłębia się w kryzysie i czeka na lepsze czasy. Ratunek najwcześniej za dwa lata?

Topór, który od wielu miesięcy wisiał nad łódzkimi klubami, ściął już pierwsze głowy. Marzeniem pozostałych jest, by nie ściął kolejnych. Ratunek może przybyć najwcześniej za dwa lata. Wraz z nową infrastrukturą
"Pół roku temu cieszyliśmy się z rekordowej liczby łódzkich drużyn w ekstraklasie. Za pół roku będziemy się cieszyć, jeśli wszystkie dotrwają do końca rozgrywek" - pisaliśmy w "Gazecie" zimą. Choć wszystkie do końca dotrwały, to jednak powodów do zadowolenia nie było. Praktycznie każdy z klubów pogrążał się bowiem w coraz większym kryzysie, który latem zebrał pierwsze żniwo.

Największe problemy dopadły ŁKS, a konkretnie sekcje koszykarskie. Wielkie długi doprowadziły do bankructwa kobiecy ŁKS, który będzie grać w trzeciej lidze. Dorosła sekcja koszykówki mężczyzn w ogóle przestała istnieć, a przy al. Unii wrócili tylko do szkolenia młodzieży.

Latem z ogromnymi problemami musiały radzić sobie także kluby piłkarskie. Z powodu zaległości finansowych Widzew i ŁKS do ostatniej chwili walczyły o przyznanie licencji uprawniającej do gry w swoich ligach. Sytuacja w klubie z al. Unii była na tyle zła, że naprawdę niewiele brakowało, by w obecnych rozgrywkach grał w IV lidze (wielu jest takich, którzy uważają, że to byłoby najlepsze wyjście). Ostatecznie drużyna gra w I lidze, ale odeszli z niej niemal wszyscy piłkarze. Fatalna kondycja finansowa sprawiła, że w obecnej kadrze zarobki nie przekraczają 5 tysięcy złotych miesięcznie. To nawet jak na I ligę bardzo mało.

Do cięcia kosztów doszło też w Widzewie. Latem przy al. Piłsudskiego rozwiązano kontrakty z piłkarzami, którym klub zalegał pieniądze, a którzy jednocześnie mocno obciążali klubową kasę (dzięki temu Widzew otrzymał licencję). Teraz przeciętna pensja nie przekracza 20 tys. zł, a średnia jest sporo niższa.

O problemach łódzkich klubów można by pisać jeszcze wiele. Jak chociażby o siatkarkach Budowlanych, które w najbliższym sezonie będą dysponować zaledwie trzymilionowym budżetem. Albo o koszykarskim Widzewie, który ponownie z wielkimi kłopotami uciułał budżet na najbliższy sezon. Sezon, w którym znów pozostanie mu walka o utrzymanie.

Głównym powodem problemów jest oczywiście kryzys. Do poprawy sytuacji nie przyczyniają się także szefowie klubów, którzy często bardziej szkodzą, niż pomagają. Ale nawet gdy skutki kryzysu będą już mniej bolesne, a rządzący faktycznie nauczą się rządzić, Łódź pozostanie daleko za najlepszymi. I nie dogoni ich, dopóki nie będzie miała nowoczesnej sportowej infrastruktury.

Żeby budować dom, najpierw trzeba postawić fundamenty. W przypadku sportu tym fundamentem jest szkolenie młodzieży (które w Polsce od lat kuleje) i właśnie baza. Bez niej nie uda się przyciągnąć ani tysięcy kibiców na stadion, ani milionów od sponsorów. Jeśli kibic ma do wyboru oglądanie meczu z telewizji albo na znoszonym krzesełku na stadionie pamiętającym czasy realnego socjalizmu, to musi naprawdę mocno kochać swoją drużynę, by wybrać to drugie. ŁKS miał w poprzednim sezonie drugą od końca frekwencję w lidze i jednym z głównych powodów był właśnie nadający się do rozbiórki obiekt, a w właściwie jego ruiny. Do przychodzenia na trybuny nie zachęca także stadion przy al. Piłsudskiego. Frekwencja na Widzewie była jednak najwyższa spośród wszystkich klubów, które nie mają nowego stadionu. Jaka byłaby, gdyby taki stadion w Łodzi był? I czy sport w naszym mieście mógłby odżyć, gdybyśmy naszych obiektów (z wyjątkiem Atlas Areny) nie musieli się wstydzić?

Przekonamy się o tym najwcześniej za dwa lata. Do końca 2013 roku przy al. Unii mają bowiem zostać zbudowane nowy stadion i nowa hala. Zgodnie z planami w 2015 roku nowego obiektu ma doczekać się także Widzew.

Plany związane z nową infrastrukturą snują już pierwsze kluby. Szefowie koszykarskiego ŁKS-u po upadku sekcji zapowiedzieli, że za jakiś czas ponownie spróbują podnieść ją ze zgliszczy. Warunkiem do tego koniecznym jest jednak nowa hala. - Być może i w Łodzi za jakiś czas zaświeci słońce. Trzeba mieć nadzieję, że nowa hala będzie bodźcem, który pomoże odbudować się naszym drużynom, nie tylko ŁKS-owi - dodał Piotr Zych, od wielu lat trenujący koszykarzy z al. Unii. Podobne nadzieje mają inni. "Sportowa Łódź tonie i nie widać nikogo ani niczego, co miałoby ją uratować przed zatonięciem" - tymi słowami zakończył się wspomniany na początku tekst. Choć "Sportowa Łódź" tonie coraz bardziej, być może wrakiem nie zostanie. Na jej uratowanie przyjdzie nam jednak poczekać przynajmniej dwa lata. Pozostaje trzymać kciuki, by przez ten czas nie zdążyła opaść na dno.

Podyskutuj o felietonie na blogu Szymona Bujalskiego. Więcej o sporcie w Łodzi na blogach: Jarosława Bińczyka i Bartłomieja Derdzikowskiego.

Więcej o:
Komentarze (8)
Łódzki sport pogłębia się w kryzysie i czeka na lepsze czasy. Ratunek najwcześniej za dwa lata?
Zaloguj się
  • niktniewiekimjestem

    Oceniono 6 razy 4

    A ja się pogłębiam w depresji.

  • witlas2

    Oceniono 3 razy 3

    Jeśli sponsorzy nie chcieli inwestować w drużynę, która grała w Atlas Arenie i pokazywano ją w telewizji, to tym bardziej nie będą skłonni wyłożyć pieniędzy w II czy I lidze na grę w mniejszej hali. Nowa hala może mieć przełożenie na komfort gry, treningów, doping kibiców, ale nie rozwiąże problemów ekonomicznych. Co innego stadiony.

  • spitzenreiter

    Oceniono 2 razy 2

    Teraz przeciętna pensja nie przekracza 20 tys. zł, a średnia jest sporo niższa. (???}

  • 8c

    Oceniono 5 razy 1

    Więcej jadu panowie Derdzikowski,Walczyk,Bińczyk,Bujalski,Babol i inne Iwańczyki
    Srajcie dalej w łódzki sport szukajcie dziury w całym wymyślajcie niestworzone historie lokalnego sportu
    Róbcie tak dalej a potem palcie głupa i piszcie jak to wszyscy się odwracają a na placu boju zostaliście tylko wy pismaki
    Banda nadętych kretynów z GW ! Jesteście jedna z przyczyn tego stanu rzeczy !
    Pozdrowienia dla wszystkich z wyjątkiem w/w osób

  • kolcak72

    Oceniono 2 razy 0

    Nie ma sponsora z kasą, to nie ma zabawy...na co tu narzekać? Normalna kolej rzeczy; nie dzis to jutro. Oddać stadion na Piłsudskiego rugbystom Budowlanych; frekwencja gwarantowana, ale co na to działacze? Czy ŁKS i RTS mogłyby grac na jednym stadionie?..mogłyby, tylko kto z decydentów ma takie jaja, żeby to przeforsować, nie ogladając się na protesty ? A późna budowa stadionu ma tez swoje dobre strony, bo mozna przyjrzec się gdzie zastosowano dobre rozwiązania ekonomicze, tak by stadion nie był kolejna skarbonka bez dna. Poza tym kryzys to szansa...szansa na racjonalne rozwiazania.

  • zawsze_prawdziwy

    Oceniono 3 razy -1

    ale o tym że kultura miejska zdycha to jest cicho....

  • 6ik

    Oceniono 3 razy -1

    A co w Łodzi nie pogłębia się w kryzysie, co?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX