Wybory PZPN. Edward Potok o poparciu dla swojej kandydatury i... stadionach w Łodzi

- Gorzej z pomocą miasta i infrastrukturą stadionową być już nie może - mówi o sytuacji w Łodzi Edward Potok. Kandydat na prezesa PZPN zdradza również, jakie kluby udzieliły mu poparcia
Nowego prezesa PZPN poznamy 26 września. Wiadomo już, że będzie nim ktoś z piątki: Roman Kosecki, Zbigniew Boniek, Zdzisław Kręcina, Stefan Antkowiak i Edward Potok. Jak przekonuje ten ostatni z nich, uzyskanie rekomendacji nie stanowiło dla niego żadnego problemu. - W ciągu dwóch dni miałem około 20 rekomendacji - podkreśla. Prezesowi Łódzkiego ZPN poparcie udzielili m.in. Widzew Łódź, ŁKS Łódź, GKS Bełchatów, Wisła Kraków, Cracovia, Ruch Chorzów. - Rekomendacje otrzymałem też z Polonii Warszawa Ruchu Chorzów i kilku innych klubów ze Śląska - dodaje Potok, który podkreśla, że nie występował o poparcie do wszystkich podmiotów. - Wystąpiłem tylko do 30 z nich i tyle wystarczyło - zaznacza.

Potok odniósł się także do sytuacji z bazą stadionową w Łodzi. Przypomnijmy, że w ostatnich dniach po raz kolejny pod ogromnym znakiem zapytania stanęła inwestycja na Widzewie (szczegóły tutaj). Odniósł się także do problemów sprzed paru lat ŁKS-u, który oddał tereny przy al. Unii pod budowę Atlas Areny. - Gorzej z pomocą miasta i infrastrukturą stadionową być już nie może. Może być tylko lepiej - ocenia Potok. I dodaje ostro: - To wstyd, że w Krakowie budowane są dwa stadiony i to bez brania od klubów choćby 1 zł, a w Łodzi jest problem z budową jednego stadionu. Swego czasu na ŁKS były problemy z terenami, a teraz inne problemy są na Widzewie.

Potok o swoim programie

W piątek Potok opowiadał o swoich pomyśle na działanie PZPN. - Programy, jakie mają wszyscy kandydaci, z pewnością są podobne i dużo różnić się nie będą. Najważniejsze będzie to, który z kandydatów będzie umiał program czy reformy jak najszybciej wprowadzić. Przeszedłem wszystkie szczeble w kierowaniu i zarządzaniu sportem, byłem też trenerem. I orientuję się, jak piłka powinna funkcjonować. Od najniższej klasy piłkarskiej, przez ludzi którzy są w trenerce, do największych klubów. Na to stanowisko musi być osoba merytorycznie i teoretycznie przygotowana. Uważam, że mam takie predyspozycje - stwierdził.

Jako główne działania po przejęciu władzy w PZPN Potok wyliczył: *Usprawnić działanie biura i zarządu PZPN, *zmienić zasady współpracy z mediami, bo tylko poprzez media i dzięki mediom mogę mieć kontakt z kibicami, a piłka może być inaczej postrzegana, *zarząd i działacze, na czele z prezesem, łaski nie robią - muszą współdziałać z kancelarią prezydencką i z władzami administracji publicznej. To nie premier czy kancelaria prezydencka ma prosić prezesa związku, tylko prezes i federacja mają uczynić wszystko, by informować o swoich planach i dbać o współpracę.

Dopytywany przez dziennikarzy zaznaczył, że są to punkty, które przede wszystkim zmieniłyby wizerunek związku. - Ważne są także inne rzeczy, jak szkolenie młodzieży czy przygotowanie rozgrywek. Ale to są sprawy, które prezes odpowiednimi zarządzeniami w krótkim czasie doprowadzi do należytego funkcjonowania - przekonywał Potok. I dodał: - Czas reform i zmian nadszedł. W polskim związku musi być grupa młodych działaczy, byłych piłkarzy czy reprezentantów Polski. Gdybym wygrał gwarantuję, że na pięciu wiceprezesów minimum dwóch, a może trzech działaczy to będą bardzo młodzi ludzie.

Więcej o sporcie w Łodzi i nie tylko na blogach: Jarosława Bińczyka, Szymona Bujalskiego i Bartłomieja Derdzikowskiego