Sport.pl

Widzew i ŁKS dostają od miasta tyle, co trzecioligowy ROW od władz Rybnika. Czy można się dziwić, że łódzki sport sięga dna?

Gliwice dały w tym roku Piastowi 12,5 mln zł, Katowice GKS-owi ponad cztery, a Białystok na Jagiellonię trzy miliony, czyli tyle samo, ile Łódź planuje w 2013 r. przeznaczyć na wszystkie kluby w mieście. Czy można się zatem dziwić, że łódzki sport sięga dna?
Na początek krótkie wyjaśnienie: nie chcę, żeby miasto utrzymywało kluby. Nie uważam też, że dobrze byłoby, gdyby było ich właścicielem. To zdjęłoby poczucie odpowiedzialności z ich szefów i doprowadziło do ciągłego wyciągania pieniędzy z miejskiej kasy. Tym bardziej nie jestem za wydawaniem setek milionów złotych na budowę dwóch stadionów dla Widzewa i ŁKS-u. Ale miasto sport wspierać musi, tak samo jak utrzymuje teatry czy muzea.

Pójście na mecz, zobaczenie w akcji swojej ulubionej drużyny i cieszenie się razem z nią ze zwycięstwa może wydawać się czymś zwykłym. Ale nie jest. Sport od bardzo dawna był w Łodzi jedną z nielicznych dziedzin życia, która dawała mieszkańcom powody do radości. W czasach kryzysu jego społeczna rola jest jeszcze ważniejsza. Może być odskocznią od szarej codzienności i sprawiać, że łodzianie będą mogli być dumni ze swego miasta.

Niestety, kolejne władze Łodzi od lat traktowały sport po macoszemu. Działały jakby z przymusu, robiąc tylko niezbędne minimum. Kolejny tego przykład możemy mieć już wkrótce. I to bardzo bolesny. Z naszych informacji wynika, że we wstępnym projekcie budżetu miasto zmniejszyło wydatki na sport aż o 25 procent. W 2012 roku wydział sportu miał budżet w okolicach 40 mln zł, co oznacza, że w przyszłym ma być ich około 30. Kluby najbardziej obawiają się jednak zmniejszenia wydatków na dotacje, które w ostatnim roku zastąpiły promocję przez sport. W kuluarach mówi się, że suma na ten cel zostanie zmniejszona z 5 do 3 mln zł. Czyli aż o 40 procent!

Miasto, co w ostatnim czasie stało się już tradycją, nie odpowiedziało na moje pytania. Wiadomo jednak, że głównym powodem cięć ma być kryzys. Nieoficjalnie decyzja tłumaczona jest tym, że w przyszłym roku nie będzie do podziału już trzech sekcji ŁKS-u grających na najwyższym poziomie. Piłkarze spadli do pierwszej ligi, koszykarki wylądowały w trzeciej lidze, a seniorska sekcja koszykarzy w ogóle przestała istnieć. Tylko że nawet licząc wszystkie sekcje klubu z al. Unii, miasto "zaoszczędzi" na ich upadku około 1 mln zł. Reszta zostałaby więc odebrana reszcie.

- Pozostałe kluby, w tym my, planując budżet na kolejny sezon zakładały, że mimo mniejszej liczby drużyn w ekstraklasie, środki na dotacje zostaną utrzymane. Nikt nas nie informował, że miałoby być inaczej - zaznacza Marcin Chudzik, prezes siatkarek Budowlanych. I dodaje: - Nie rozumiem, dlaczego na zmniejszeniu wydatków najbardziej miałby ucierpieć sport profesjonalny. Przecież to on jest sportową wizytówką Łodzi. Z jednej strony miasto chce budować dwa stadiony i halę, a z drugiej mówi się, że chce zmniejszyć wydatki na kluby. Idąc tą drogą w Łodzi będziemy mieli nowoczesne obiekty, które będą stały puste, bo nie będzie miał kto na nich grać.

Przykłady obu koszykarskich drużyn ŁKS-u pokazują, że taka przyszłość naprawdę jest realna. A zasłanianie się kryzysem jest słabym wytłumaczeniem. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na to, jak do sportu podchodzą inne miasta. Dwa razy mniejsze i cztery razy mniej liczne Gliwice tylko w tym roku przekazały na ekstraklasowy Piast... 12,5 mln zł! Rok temu Wrocław na reaktywację męskiej koszykówki wydał 2 mln zł. Bydgoszcz przez najbliższe cztery lata będzie płacić po 2,6 mln zł netto nowemu właścicielowi pierwszoligowego Zawiszy. Do tego siatkarki Pałacu otrzymały 1,2 mln zł, a koszykarki Artego - 1 mln zł. Łącznie mające niespełna 400 mieszkańców miasto na wszystkie kluby (dwóch z nich jest współwłaścicielem) przeznaczyło w tym roku około 13 mln zł. Do tego drużyny korzystają z obiektów za symboliczne 100 zł miesięcznie.

Więcej przykładów? Proszę bardzo. Jagiellonia dostała w tym roku od władz Białegostoku 3 mln zł, a tyle samo w 2011 r. Górnik otrzymał od Zabrza. W tym samym roku 130-tysięczne Tychy, 215-tysięczny Sosnowiec i 140-tysięczny Rybnik dały grającym w II lidze (formalnie III) GKS-owi, Zagłębiu i ROW-owi odpowiednio 2,8, 2 i 0,9 mln zł. Porównanie? W 2012 r. Widzew otrzymał od magistratu 1,15 mln zł, a ŁKS, który przy rozdzielaniu pieniędzy był jeszcze w ekstraklasie, 970 tys. zł. Szukając bliżej, to dziesięć razy mniejszy od Łodzi Piotrków przeznacza na kluby około miliona złotych.

- Jeśli pula faktycznie się zmniejszy, to dla łódzkiego sportu będzie to po prostu tragedia. Mam jednak nadzieję, że obcięcie dotacji o 40 procent to tylko pomysł jakiegoś urzędnika, a pani prezydent, która zawsze była za rozwojem sportu, do tego nie dopuści - dodaje Chudzik.

Też bym tego sobie życzył, choć przyznam szczerze, że trudno mi w to wierzyć. Miasto już wcześniej nie było zainteresowane zbytnim pomaganiem klubom. Jeśli faktycznie zmniejszy wydatki na dotacje, to popełni fatalny błąd. Myślenie, że skoro jest mniej drużyn, to będzie mniej pieniędzy, pokazałoby wyraźnie, że władzom Łodzi na rozwoju sportu po prostu nie zależy. Idąc dalej tym rozumowaniem, najlepiej dla nich byłoby, gdyby w naszym mieście nie było żadnego profesjonalnego klubu. Zero wydatków, zero marudzących kibiców, zero problemów i miliony oszczędności. Ale czy o to chodzi?

Podyskutuj o felietonie na blogu Szymona Bujalskiego.

Więcej o:
Komentarze (15)
Widzew i ŁKS dostają od miasta tyle, co trzecioligowy ROW od władz Rybnika. Czy można się dziwić, że łódzki sport sięga dna?
Zaloguj się
  • hh7

    Oceniono 11 razy 9

    To koniec PO w Łodzi.Do tego Godson.

  • birbantiwagabunda

    Oceniono 15 razy 9

    Brawo Bujalski, trzeba jątrzyć, bo to towarzycho za bardzo się rozsiadło w swoich głębokich fotelach.Jedyne co robi to odcina kupony.Kij im w oko.

  • szulgus

    Oceniono 17 razy 7

    Dotowanie prywatnych społek sportowych powinno być zabronione przez prawo. Czy biznes innego rodzaju tez miasto będzie dotować? Np. handlarzy warzywami?
    Jeśli tak ma wyglądać działaność sporotowa to nic tylko klub zakładać i czekac aż pieniądze podatników spadną jak manna z nieba do kasy klubu.
    Jedyna pomoc miasta jaka może być to utrzymywanie obiektów sportowych i na tym koniec.

  • qwerty-rts

    Oceniono 11 razy 5

    To jest jakaś kpina chyba!!!.

  • seba1735

    Oceniono 7 razy 3

    a czy w dobie kryzysu i obcinania CYTAT!!! "WSZYSTKICH" wydatków te nieroby i nieuki z um i zdit obetną sobie o 50% pensje???

  • brasi1

    Oceniono 12 razy 2

    Kogo to dziwi? przeciez nasza fantastyczna idealna prezydent musi miec codziennie swieze truskawki na biurku i latac na wycieczki do chin albo indii, a wszystko to przy wsparciu stadka karierowiczów z hiPOkryzji patrzących tylko by byc przy korycie

  • waszakapa

    Oceniono 5 razy 1

    www.youtube.com/watch?v=IJ2kvZpJ_BU
    ... i wszystko w temacie

  • imone

    Oceniono 9 razy 1

    lodz.naszemiasto.pl/artykul/1570035,pilkarze-lks-zostana-bez-mieszkan-a-marek-chojnacki-bez,id,t.html#minus
    Hanka, udostępniłabyś dziadom jakiś kontener, zima idzie.

  • urzendnik

    Oceniono 18 razy 0

    ani grosza!!!!
    uczestnicy teatrów czy muzeów nie wyrywają krzeseł, nie niszczą infrastruktury i nie potrzeba ich obstawiać kordonem policji.
    Jak na meczach kibice bedą dopingować a nie obrażać, bedą potrafili podać rękę kibicom innej drużyny, jak będę mógł zabrać dzieci na mecz - przyłącze się do protestu, wyjdę na ulice protestowć i napisze list do władz żeby pomogli
    Na razie - nie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX