Władze Łodzi rozważają powrót do jednego wspólnego stadionu! "Bardzo możliwe, że..."

- Pojawiają się koncepcje powrotu do jednego stadionu miejskiego w neutralnej lokalizacji. Coraz częściej ta opinia się pojawia i ona powinna być dalej przez nas rozważana - powiedział w debacie w telewizji TOYA Wojciech Rosicki, dyrektor departamentu prezydenta.
W ostatnich dniach budowa obu stadionów w Łodzi stała się bardzo niepewna. Najpierw problemy dopadły obiekt przy al. Piłsudskiego (szczegóły tutaj i tutaj), a następnie obiekt przy al. Unii (szczegóły tutaj i tutaj). Ostatnia wersja wydarzeń była taka, że o przyszłości obu inwestycji miały zadecydować sądy. Okazuje się jednak, że z powodu realnego zagrożenia fiaska stadionów, miasto ponownie rozważa możliwość wybudowania wspólnego stadionu w neutralnym miejscu. "Gazeta" o takie rozwiązanie apelowała już wielokrotnie, a ostatnio jeszcze tydzień temu (szczegóły tutaj).

O powrocie wariantu z jednym wspólnym stadionem przedstawiciele magistratu poinformowali podczas debaty w telewizji TOYA. Gdy dziennikarze w programie "Łódź Sportowa" spytali się o przyszłość inwestycji przy al. Unii i al. Piłsudskiego, Wojciech Rosicki odpowiedział: - Wszystko zależy od tego, jak na to spojrzymy. W rozmowach z radnymi i innymi osobami słyszę opinie, że z jednej strony możemy być zmartwieni, ale z drugiej możemy patrzeć na to, jak na okazję, żeby się przedefiniować w zakresie mówienia o tych stadionach. Dwa lata temu, w zupełnie innej sytuacji budżetowej i myślenia o tym, jak powinny wyglądać stadiony, zapadła wspólna decyzja z przedstawicielami obu klubów o tym, że będziemy budować dwa stadiony. Zostały też wybrane ścieżki wspólnie z przedstawicielami tych klubów jak te stadiony będą budowały. Przez te dwa lata rzeczywistość zewnętrzna się zmieniła, tak samo jak sytuacja w mieście i wokół stadionów. Wiedzą państwo doskonale, że Budus i Mostostal mają problemy finansowe i że inwestycja jest w tej chwili zagrożona. Rozważamy różne opcje i zastanawiamy się jak procedować inwestycję, by miasto nie było zagrożone - opowiadał dyrektor departamentu prezydent Hanny Zdanowskiej.

Rosicki odniósł się także do partnerstwa publiczno-prywatnego na Widzewie. Zdradził, że miasto rozważa możliwość, by wznowić negocjacje bez zgłaszania sprawy do sądu. - Jeżeli chodzi o ppp, to doszło chyba do nieporozumienia. Jak to wynikało z naszym rozmów z Widzewem, głównie w relacjach między klubem a potencjalnym inwestorem. Miasto od samego początku dosyć jasno deklarowało, że cała powierzchnia pod stadionem będzie powierzchnią komercyjną i jest do dyspozycji inwestora. Ze strony Widzewa wypadły oczekiwania, że 50 proc. tej powierzchni Widzew rezerwuje na własne potrzeby, co mogło zachwiać proporcje biznesowe w ocenie efektywności inwestycji. W tej chwili zostało zgłoszone odwołanie. Staramy się sprawdzić przez prawników, czy jest taka możliwość, żeby to odwołanie w ogóle nie trafiło do sądu i żebyśmy wznowili procedurę ppp bez tego. Jeżeli tak, to byłoby to znowu kolejne otwarcie, które powodowałoby to, że możemy o tym stadionie rozmawiać.

Następnie dziennikarze poprosili o doprecyzowanie, co kryje się pod pojęciem "przedefiniowania". - Pojawiają się koncepcje powrotu do jednego stadionu miejskiego w neutralnej lokalizacji. Coraz częściej ta opinia się pojawia i ona powinna być dalej przez nas rozważana. Bardzo możliwe, że te ścieżki formalno-prawne, które się pojawiają wokół tych inwestycji, umożliwią też powrót do tej koncepcji - odpowiedział Rosicki.

Czyli nie do końca wierzycie w to, co dzieje się aktualnie wokół tych dwóch projektów? - dopytywali dziennikarze.

- W przypadku ppp trudno wierzyć w 100 proc., że deklaracja powrotu do inwestycji jest deklaracją stuprocentową. To się okaże tak naprawdę, gdy firma złoży bądź nie złoży ofertę. Na razie mamy deklarację mówiącą o tym, że nie do końca zostały zrozumiane warunki i że chcieliby wrócić do rozmów. My do tych rozmów serdecznie zapraszamy i będziemy starali się umożliwić jak najłatwiejsze przystąpienie do nich. W przypadku ŁKS-u [po zwróceniu uwagi Rosicki poprawił się na "stadionu miejskiego" - przyp. red.] mamy zupełnie inną sytuację. Tam mamy rozpoczętą inwestycję i mamy tylko i wyłącznie problem z inwestorem, który chce zmienić warunki współpracy - tłumaczył dyrektor departamentu, który ponownie powtórzył, że nie ma możliwości, by miasto zmieniło warunki finansowania inwestycji, o co zabiega konsorcjum.

Dziennikarze dopytywali, czy miasto szuka alternatywnego rozwiązania, czy sonduje też nową lokalizację? - Staramy się rozważać w tej chwili wszystkie możliwości, prowadzimy rozmowy z wieloma zainteresowanymi podmiotami o tym, czy możemy w ogóle powrócić do koncepcji jednego stadionu i czy ona jest realna - odpowiedział Rosicki, który stwierdził, że opinia prawna ws. ppp na Widzewie powinna być znana w ciągu najbliższych dni.

Na koniec dodał również zaskakująco: - PPP możemy też poprowadzić dla jednego wspólnego stadionu przy innych warunkach.

Jak prezydent Zdanowska ppp na stadionie dla ŁKS-u nie chciała, a na stadionie dla Widzewa wymusiła.

Więcej o sporcie w Łodzi i stadionach na blogach: Jarosława Bińczyka, Szymona Bujalskiego i Bartłomieja Derdzikowskiego