Stadiony w Łodzi. Jak miasto obnaża swoje niekompetencje [BLOG]

Gdy Hellmich odwołanie w UMŁ złożył, nagle okazało się, że może jednak wcale nie trzeba iść do sądu. Że może da się wszystko załatwić inaczej. Że jeszcze dwa tygodnie temu wersja miasta była inna? Że ktoś najwyraźniej nie zna przepisów? Pfff, i co z tego - pisze na swoim blogu Szymon Bujalski, dziennikarz "Gazety Wyborczej' i Łódź.sport.pl
Według niedawnej wersji wydarzeń, o przyszłości stadionów przy al. Unii i al. Piłsudskiego miały zadecydować sądy. Okazuje się jednak, że z powodu realnego zagrożenia fiaska inwestycji, miasto ponownie rozważa możliwość wybudowania wspólnego stadionu w neutralnym miejscu. W środę w debacie w telewizji TOYA poinformował o tym Wojciech Rosicki, dyrektor departamentu prezydent Hanny Zdanowskiej (szczegóły tutaj).

"Bóg zapłać za rozmowy na żywo! Dzięki braku możliwości autoryzacji, poprawiania błędów i wycinania wpadek, raz na jakiś czas możemy dowiedzieć się dzięki nim naprawdę ciekawych rzeczy. A środowa debata w telewizji TOYA naprawdę była ciekawa - pisze na swoim blogu Szymon Bujalski.

Dziennikarz następnie zwraca uwagę na kilka ciekawostek. "Pamiętacie co było napisane w komunikacie miasta i Widzewa po niedawnym spotkaniu w magistracie? Jeśli nie, to przypominam: "Miasto poinformowało klub, że procedura wyboru partnera prywatnego została zamknięta. Jedyną ścieżką wznowienia rozmów jest uruchomienie procedury odwoławczej przez potencjalnych inwestorów. Odwołanie takie powinno zostać złożone przez prywatnego inwestora do właściwego sądu za pośrednictwem UMŁ [...]" - przypomina Bujalski. "Gdy Hellmich takie odwołanie w UMŁ już złożył, nagle okazało się, że może jednak wcale nie trzeba iść do sądu. Że może da się wszystko załatwić inaczej. Tak właśnie powiedział w środę Rosicki. A dokładnie, że miasto stara się "sprawdzić przez prawników, czy jest taka możliwość, żeby to odwołanie w ogóle nie trafiło do sądu i żebyśmy wznowili procedurę ppp bez tego". Że jeszcze dwa tygodnie temu wersja miasta była inna? Że ktoś najwyraźniej nie zna przepisów? Że źle wykonuje swoją pracę? Wprowadza w błąd przy inwestycji mającej kosztować Łódź grubo ponad 100 milionów? Pfff, i co z tego. Przecież nikt żadnych konsekwencji za to nie poniesie. Ludzie mogą sobie co najwyżej ponarzekać przy obiedzie. Władz Łodzi nie ruszy to wcale."

Zdaniem Bujalskiego magistratu nie obejdzie także to, że ponownie przedstawiciel miasta powiedział, że stadion miejski będzie stadionem ŁKS-u. "Tym razem potwierdził to sam Rosicki, który w kontekście przyszłości obu stadionów rzekł: "W przypadku ŁKS-u mamy zupełnie inną sytuację". Poprawił się na "w przypadku stadionu miejskiego" dopiero po tym, jak inni zwrócili mu na to uwagę" - podkreśla dziennikarz. I przytacza inne wypowiedzi Rosickiego. "Dwa lata temu [...] zapadła wspólna decyzja z przedstawicielami obu klubów o tym, że będziemy budować dwa stadiony. Zostały też wybrane ścieżki wspólnie z przedstawicielami tych klubów jak te stadiony będą budowały." Sam dyrektor Rosicki właśnie przyznał, że było to konsultowane tylko z Widzewem i ŁKS-em. I że ŁKS decydował o tym, jaka ma być przyszłość inwestycji. [...] Przekonywanie, że stadion służyć ma też Budowlanym, więc będzie miejski, to jedynie alibi tłumaczące "miejskość" stadionu. Alibi równie nieudane, co śmieszne.

Dlaczego miasto powróciło do rozważań o jednym stadionie na neutralnym miejscu akurat teraz? I czy po ewentualnym wznowieniu rozmów z Hellmichem będzie chciało poprowadzić negocjacje tak, by firma budowała stadion poza al. Piłsudskiego?

Dokończenie wpisu na blogu Szymona Bujalskiego.