Wyniki sondy: Internauci chcą w Łodzi jednego stadionu. Którego?

W przeprowadzonej przez Łódź.sport.pl sondzie pytaliśmy, na jaki wariant z budową stadionów w Łodzi powinny zdecydować się władze miasta. Zdecydowanym zwycięzcą okazał się wariant z budową stadionu przy al. Piłsudskiego, na który oddany niemal co drugi głos.
Od kilku tygodni budowa obu stadionów w Łodzi jest bardzo niepewna. Najpierw problemy dopadły obiekt przy al. Piłsudskiego, a następnie obiekt przy al. Unii. Niepewność była na tyle duże, że miasto ponownie zaczęło rozważać budowę jednego stadionu w innym miejscu. W ubiegłym tygodniu, z powodu realnego zagrożenia fiaska obu inwestycji, miasto ponownie zaczęło rozważać możliwość wybudowania wspólnego stadionu w neutralnym miejscu. W związku z tym przeprowadziliśmy na Łódź.sport.pl, w której spytaliśmy kibiców, jaki wariant byłby ich zdaniem najlepszy.

W sondzie oddano około 2,5 tys. głosów. Na pytanie "co powinny zrobić władze Łodzi", aż 49 proc. osób wybrało odpowiedź: "Zbudować jeden stadion przy al. Piłsudskiego." 22 proc. internautów odpowiedziało, że miasto powinno zbudować dwa stadiony, a 20 proc. - że zbudować stadion w innym miejscu. Na wariant z budową jednego stadionu przy al. Unii opowiedziało się zaledwie 8 proc. głosujących. Szczegóły sondy można znaleźć tutaj.

Warto przy tym dodać, że we wtorek miasto poinformowało, że oddało pełną dokumentację w sprawie stadionu Widzewa do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jednocześnie wciąż oczekuje, że konsorcjum Budus Katowice/Mostostal Zabrze będzie kontynuować prace przy al. Unii. Oznacza to, że także i w tym przypadku o przyszłości inwestycji zadecyduje najprawdopodobniej sąd. Konsorcjum złożyło bowiem pozew, w którym domaga się zmiany warunków umowy, na co miasto nie wyraziło zgody. Można zatem powiedzieć, że oficjalny głos władz Łodzi w naszej sondzie brzmiałby: budujemy oba stadiony. Czy oba powstaną? A jeśli nie, to z jakich powodów? To już zupełnie inna kwestia.

Więcej o sporcie w Łodzi i nie tylko na blogach: Jarosława Bińczyka, Szymona Bujalskiego i Bartłomieja Derdzikowskiego