Budowa stadionów. Jak miasto obnaża swoje niekompetencje, cz. 2 [BLOG]

- Co będzie, gdy partnerstwo publiczno-prywatne na Widzewie padnie? Nie wiadomo. Nikt nie potrafił na to odpowiedzieć. Albo inaczej - każdy odpowiedzi tej unikał - pisze o niedawnej komisji sportu w sprawie przyszłości łódzkich stadionów Szymon Bujalski, dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Łódź.sport.pl
Na środowej komisji sportu władze Łodzi i przedstawiciele UMŁ przez półtorej godziny opowiadali radnym o losach budowy stadionów przy al. Unii (szczegóły tutaj) i al. Piłsudskiego (szczegóły tutaj).

Do środowego posiedzenia powraca na swoim blogu Szymon Bujalski, który przytacza przykłady niezrozumiałych działań magistratu. Dziennikarz na początku zwraca uwagę na skargę firmy Hellmich, która zainteresowana jest budową stadionu Widzewa w partnerstwie publiczno-prywatnym. "Najpierw miasto informuje, że ppp na Widzewie jeszcze nie upadło, a jedyną możliwością na jego kontynuowanie jest złożenie skargi. Niedługo potem [...] oświadcza, że tak wcale być nie musi i być może w ogóle nie trzeba iść do sądu. Efekt? Miasto nie tylko idzie do sądu, ale i odrzuca skargę w całości" - pisze na swoim blogu Bujalski.

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Łódź.sport.pl zastanawia się także, dlaczego przedstawiciele miasta na niedawnym spotkaniu z szefami Widzewa nie powiedzieli im, że w skardze firma mogła wycofać się z odstąpienia od negocjacji. "Owszem, to nie oni są partnerem do inwestycji. Ale oni tego partnera sprowadzali i oni się tym tematem głównie interesują. Władze Łodzi mogły powiedzieć klubowi maksimum, korona z głowy by im nie spadła. Wolały jednak powiedzieć minimum" - pisze.

Bujalski zwraca również uwagę, że UMŁ nie potrafił przedstawić żadnej alternatywy dla budowy stadionu Widzewa. "Co będzie, gdy ppp padnie? Nie wiadomo. Nikt nie potrafił na to odpowiedzieć. Albo inaczej - każdy odpowiedzi tej unikał. Tłumaczenia wiceprezydenta Marka Cieślaka i jego świty, że "poczekajmy do wyroku sądu", należy traktować jako nieudaną zasłonę dymną. Zasłonę, która ma zakryć to, że miasto żadnej wizji nie ma. [...] Jeśli UMŁ nie potrafi przedstawić wariantów dla inwestycji za kilkaset milionów złotych (z czego 150 miejskich), to UMŁ pracuje źle. Bardzo źle" - pisze dziennikarz.

Jego zdaniem warta podkreślenia jest także kwestia dotycząca budowy małej hali przy al. Unii. Jak przypomina Bujalski, gdy 31 czerwca 2011 roku prezydent Łodzi ogłaszała przetarg, poinformowała wówczas, że zabiega o dodatkowe środki z Ministerstwa Sportu na halę. "- O tym, czy tak się stanie, dowiemy się na przełomie września i października - zapowiedziała? wówczas. W środę dyrektor biura inwestycji potwierdziła, że miasto owszem, o dofinansowanie wystąpiło. W sierpniu tego roku. Czyli 11 miesięcy po tym, gdy według Zdanowskiej miały już w tej sprawie zapaść decyzje" - podkreśla dziennikarz.

Dlaczego w umowie miasta z PZPS-em nie ma zapisu o zapewnieniu hali rozgrzekowej? Jakie są tłumaczenia UMŁ? I jak rozumieć, że na środowej komisji po raz kolejny zabrakło prezydent Zdanowskiej? Dokończenie wpisu na blogu Szymona Bujalskiego.