Tomasz Wróbel, piłkarz PGE GKS Bełchatów, po klęsce z Polonią Warszawa: - To była parodia! Graliśmy padlinę!

- To co zaprezentowaliśmy, to była po prostu parodia! Wszyscy zagraliśmy taką padlinę, że szkoda gadać - mówił Tomasz Wróbel, który jako jedyny miał odwagę rozmawiać z dziennikarzami. PGE GKS Bełchatów przegrał z Polonią Warszawa aż 0:5
To najwyższa porażka w historii klubu na własnym stadionie w ekstraklasie. Drużyna prowadzona przez Jana Złomańczuka składała się ze statystów, a nie z walczących piłkarzy, przed którymi jest widmo spadku.

Już po 27 minutach bełchatowianie przegrywali 0:3. Skandaliczne błędy popełniali obrońcy, a w szczególności Kamil Kosowski, który niedługo potem zszedł z boiska.

To i tak był najniższy wymiar kary, bo do przerwy gospodarze powinni przegrywać przynajmniej 0:6! Przed drugą częścią gry w Bełchatowie rozpętała się śnieżyca. Na osiem minut trzeba było przerwać mecz, aby odśnieżyć linie i bandy reklamowe. W fatalnych warunkach zawodnicy PGE GKS prezentowali się jeszcze gorzej. Większość z nich sprawiała wrażenie, jakby kompletnie nie przejmowała się kolejnymi golami dla Polonii. Spotkanie powinno się zakończyć jeszcze wyższym zwycięstwem warszawian, ale Tomasz Brzyski nie wykorzystał rzutu karnego. Po ostatnim gwizdku sędziego na piłkarzy nie miał jednak nawet kto gwizdać, bo garstka kibiców PGE GKS już wcześniej opuściła stadion. - Nie mam do nich pretensji. To była parodia! Wszyscy zagraliśmy taką padlinę, że szkoda gadać - mówił Tomasz Wróbel, który jako jedyny miał odwagę rozmawiać z dziennikarzami. - Kiedy przegrywaliśmy 0:3 powinniśmy zrobić wszystko, żeby to spotkanie nie zakończyło się większym wstydem. Niestety, to nam się nie udało. W życiu jeszcze w takim meczu nie grałem. Polonia bezlitośnie pokazała nasze miejsce w szyku i jak ciężko naszej drużynie będzie się utrzymać w tym sezonie.