Sport.pl

Półmaraton. Wąwozy Szakala dały biegaczom w kość [ZDJĘCIA]

- Najgorszy był ostatni odcinek. Byłem potwornie zmęczony, musiałem hamować na zbiegu i nie mogłem. Te stoki w łódzkim lesie są zabójcze - mówi Jarek Lubiński z Lipna, trzeci zawodnik na mecie III Półmaratonu Szakala Dookoła Lasu Łagiewnickiego
O tym, że trasa będzie trudna, wielu zawodników wiedziało nie od dzisiaj. To, czego nie wiedzieli, to to, że będą ją musieli pokonać, brodząc po kostki w śniegu. Przez całą sobotę padało. W niedzielę rano na ścieżkach Lasu Łagiewnickiego leżała 10-centymetrowa warstwa białego puchu. Ale ani niska temperatura, ani śnieg nie zraziły biegaczy.

Przyjechali z całej Polski. - My ze Szczecina - mówi Krzysiek. Obcisłe getry do kostek, koszulka z długim rękawem, opaska na uszach. Przyjechał z rodziną, która dopingowała go na trasie. - Miałem nie brać nic ciepłego, bo w naszym Szczecinie w sobotę była piękna, złota jesień. Ciepło, słonecznie, sucho. O śniegu nikt nie myślał. Ale żona sprawdziła pogodę i okazało się, że w Łodzi cały czas pada. Cieplejsze rzeczy zapakowałem w ostatniej chwili.

Tych nie potrzebował Jarek Lubiński. Przyjechał z Lipna w woj. świętokrzyskim. Chudego, wysokiego chłopaka, pracownika Zakładu Produkcji Urządzeń Energetycznych Włoszczowa, spotykam przed startem. Rozgrzewa się z dala od innych. Robi wymachy rąk, trochę truchta w miejscu. Gdyby się nie ruszał, pewnie bym zamarzł. Ma na sobie krótkie żółte spodenki i koszulkę bez rękawów. - Teraz jest zimno, ale wiem, że później nie będzie miało to znaczenia, jak będę ubrany - opowiada. - Najważniejsze, żeby dobiec.

Pan Krystian, jeden z uczestników biegu: - W ubiegłym roku też przyszedłem w krótkim rękawku i krótkich spodenkach. Policjanci, którzy byli rozstawieni na trasie, tylko kiwali głowami. Oni mieli kurtki i grube buty. Mnie wystarczył strój sportowy. Ktoś, kto nigdy nie biegał, nie wie, że zimno jest tylko przed startem i po, gdy już człowiek się zatrzyma. W trakcie biegu - wcale.

Przed startem wydawało się, że biegnący są jedną wielką rodziną. - Stasio, Stasio! - dwóch mężczyzn z daleka, przez tłum, macha do człowieka z brodą i w czapce na głowie. Podbiegają do niego i jeden z nich łapie Stasia za głowę. - Jak zwykle wyglądasz jak Leonardo da Vinci.

Stasio: - Zastanawiałem się, czy wziąć czapkę, czy opaskę. W końcu wziąłem czapkę zakrywającą całą głową - uśmiecha się.

Początek półmaratonu opóźnił się o kilka minut. Pierwsze na starcie stanęły kobiety. - I już w tym miejscu chciałbym podziękować paniom, że przetrą nam ścieżki w lesie - śmiał się Maciej Rakowski, dyrektor biegu.

Za paniami ruszyli mężczyźni z numerami trzycyfrowymi, a na końcu panowie z numerami czterocyfrowymi.

Pierwszy na mecie był Krzysztof Pietrzyk. Pokonanie ponad 21 kilometrów zajęło mu godzinę, 22 minuty i 8 sekund. - Bardzo trudna trasa - mówił, gdy przekroczył linię mety. - Bieganie w śniegu jest wyjątkowo trudne. Nie tylko trzeba wyżej podnosić nogi, ale też łatwo się pośliznąć - opowiadał. - Takiej trasy jak ta nie życzę najgorszemu wrogowi.

Nie był zadowolony ze swojego czasu. Podobnie jak Artur Kamiński, który na metę przybiegł 29 sekund po Pietrzyku, i Lubiński, który zajął trzecie miejsce z czasem godzina, 23 minuty i 18 sekund. - Najgorszy był ostatni odcinek - wspomina Jarek. - Trasa sama w sobie jest bardzo trudna, a po sobotnich opadach śniegu była jeszcze śliska. Na ostatnim odcinku były podbiegi i zbiegi, które mogą wykończyć każdego. Zbiegi są gorsze. Na śliskim dukcie łatwo się pośliznąć. Musiałem hamować, co na tak stromym stoku jest mordercze.

Pozostali zawodnicy też mieli dosyć. - Bardzo łatwo się przewrócić - mówiła Kasia. - Sobotnia pogoda dała się nam we znaki. Ale przez to bieg był jeszcze ciekawszy - dodała szybko.

Na wszystkich, którzy przekroczyli linię mety, czekały medale i pizza.

Więcej o:
Komentarze (1)
Półmaraton. Wąwozy Szakala dały biegaczom w kość [ZDJĘCIA]
Zaloguj się
  • bogatyogrodnik

    Oceniono 5 razy 5

    Dobiegłem! Warunki fatalne, survival niemalże. Buty całkowicie mokre po 10 kilometrach, w sumie to już chyba nikt nie zwracał uwagi na śnieg, błoto i kałuże po kostki. Ledwo żyję, ale było super! Idę chorować...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX