Mirosław Żórawski, trener Budowlanych: Z każdym tygodniem jest coraz lepiej

- Od meczu z Arką drużyna funkcjonuje już należycie. Mam nadzieję, że tak samo będzie w dwóch najbliższych meczach i rundę zakończymy z pięcioma wygranymi z rzędu - mówi przed sobotnim meczem z AZS Warszawa Mirosław Żórawski, trener Blach Pruszyński Budowlanych.
Szymon Bujalski: Jeśli wygracie dwa najbliższe spotkania, w tym zaległe z Budowlanymi Lublin, to w najgorszym wypadku będziecie tracić do lidera jeden punkt. Można powiedzieć, że jesień nie była dla was taka zła, jak można było się obawiać.

Mirosław Żórawski: Dokładnie. Co prawda rundę zaczęliśmy nie za dobrze [dwie porażki w trzech pierwszych meczach - przyp. red.], ale już przed sezonem mówiłem, że jego początek będzie dla nas bardzo trudny. Drużyna przeszła sporą przebudowę, wielu zawodników leczyło kontuzje, a ci, którzy weszli w ich miejsce, musieli się do nowej sytuacji i większych wymagań przyzwyczaić. Przez to graliśmy niestabilnie, ale na szczęście z każdym tygodniem było już coraz lepiej. Przełomem był mecz z Arką Gdynia, w którym odrobiliśmy straty, choć przegrywaliśmy wysoko. Od tej pory drużyna zaczęła funkcjonować należycie. Mam nadzieję, że tak samo będzie w dwóch najbliższych meczach [w sobotę w Warszawie z AZS i za tydzień w Lublinie - przyp. red.] i rundę zakończymy z pięcioma wygranymi z rzędu.

Z każdym tygodniem poprawia się też wasza sytuacja kadrowa, a jedynymi wciąż kontuzjowanymi zawodnikami pozostają Merab Gabunia i Teimuraz Sokhadze. Ich rehabilitacja przebiega zgodnie z planem?

- Teimur już od miesiąca normalnie trenuje na pełnych obciążeniach. Mógłby już grać, ale nie chcemy ryzykować zbyt wczesnego powrotu na boisko. Zwłaszcza że do końca rundy powinniśmy poradzić sobie bez niego. Gdy wiosną wróci do składu, to z pewnością zmieni obraz gry. Młody Łukasz Czarniak będzie mógł wtedy z powrotem wrócić na "15", a Temo na "10" da nam taką grę nogą, na jaką czekamy. Wierzę, że takim skokiem jakościowym będzie też powrót Meraba, który również jest już w treningu. Obaj zimą przepracują pełen okres przygotowawczy.

Niestety, z innych powodów niż kontuzje, nie może pan teraz liczyć także na kilku innych graczy...

- Czyli na Łukasza Żórawskiego, Grześka Dułkę i Sebastiana Łuczaka. Niestety, ich obowiązki służbowe nie pozwalają im na treningi. Liczę jednak na to, że na wiosnę jasno się określą i wrócą do drużyny na stale. Bo przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie drużyny bez tej trójki. Mówimy przecież o najlepszym łączniku młyna w Polsce i najlepszej parze atakujących. Takich graczy nie da się łatwo zastąpić. Jeśli chcemy myśleć o walce o złoto, to musimy ich mieć. Również dlatego, że Budowlani to przede wszystkim drużyna i wychowankowie. Dlatego mam nadzieję, że wiosną wszyscy zjednoczymy się w jednym celu i pokażemy, że Budowlani to przede wszystkim jedność.

Gdy jedni wypadają, pojawiają się drudzy. Wspomniał pan już o Czarniaku, którego można chyba nazwać objawieniem tej rundy.

- Ten chłopak gra naprawdę bardzo dobrze, a przecież jakiś czas temu z powodu matury przez pół roku nie trenował. To zatrzymało jego rozwój. I nagle, po powrocie do gry, wchodzi na kluczową "10" i daje sobie radę, mimo że ma dopiero 20 lat, a nominalnie jest obrońcą. Oby tak dalej, a będziemy mieli z niego pociechę na wiele lat.