Rugbiści Budowlanych Łódź kończą rok w Lublinie. "Jest dobrze, a może być naprawdę dobrze"

W niedzielę rugbiści Blach Pruszyński Budowlanych zakończoną tegoroczne zmagania w ekstralidze. Jeśli wygrają w Lublinie, to do wiosny przystąpią z pozycji, jaka jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wydawała się być tylko marzeniem.
Tydzień temu Budowlani rozbili w Warszawie AZS 46:5, odnosząc tym samym piąte zwycięstwo z rzędu. Teoretycznie po tamtej wygranej powinni zakończyć jesień i rozpocząć zimową przerwę. Łodzianie muszą jednak wyjść na boisko jeszcze raz, by rozegrać zaległe spotkanie z Budowlanymi Lublin, które w pierwotnym terminie nie odbyło się z powodu fatalnych warunków pogodowych.

Jeśli w niedzielę łodzianie przywiozą z Lublina pięć punktów, to do prowadzącej w tabeli Lechii Gdańsk będą tracić zaledwie jeden punkt. W zależności od wyniku meczu Orkana Sochaczew z Arką Gdynia wiosnę mogą zacząć nawet z drugiego miejsca. - Gdy na początku sezonu przegraliśmy w Gdańsku do zera i ulegliśmy na własnym stadionie Pogoni Siedlce, taka sytuacja wydawała się niemożliwa - przyznaje Mirosław Żórawski, trener wicemistrzów Polski. - Tym bardziej że przed sezonem przeszliśmy bardzo wiele zmian, a praktycznie przez całą rundę musieliśmy radzić sobie z brakiem stabilizacji, bo ze składu co chwila ktoś wypadał i ktoś do niego wracał.

Mimo to łodzianie zdołali poradzić sobie z problemami. Przełomem był mecz z Arką, w którym odrobili aż 17 punktów straty. Gdyby wówczas przegrali, zanotowaliby serię trzech porażek z rzędu, co od czasu wprowadzenia play-off nie zdarzyło się ani razu. Budowlani wygrali jednak po heroicznym boju i zaczęli tym samym passę zwycięstw, która wyniosła ich na trzecie miejsce. - Ten mecz będzie ostatni w tym roku, ale myślami na pewno nie będziemy już w przerwie. Jest dobrze, ale wiemy, że może być jeszcze lepiej. Wygrana w Lublinie może być bowiem w perspektywie całej ligi decydująca - twierdzi Żórawski.

Jego zdaniem zdobycie pięciu punktów nie będzie jednak łatwą sprawą. Co prawda lublinianie zajmują w tabeli dopiero szóste miejsce, ale ostatnio napsuli sporo krwi Arce, która wygrała na wyjeździe po kopie w ostatniej minucie. - Jeśli chcemy wygrać, to na pewno nie możemy zagrać z takim podejściem, jak ostatnio w Warszawie, gdzie zawodnicy podeszli do meczu nonszalancko. Zawodnicy zdają sobie jednak sprawę z rangi tego spotkania, dlatego wierzę, że podejdą do niego z odpowiednią koncentracją - uważa trener łodzian.

Wyjazd do Lublina będzie tym trudniejszy, że goście tradycyjnie już będą musieli radzić sobie z problemami kadrowymi. Co prawda do składu wracają Michał Królikowski i Paweł Grabski, ale po pierwsze obaj są nie ograni, a po drugie - z "15" wypadli Adrian Ignaczak i Kamil Pepliński. - Do tego wciąż nie mogę liczyć ani na Łukasza Żórawskiego, ani środkowych ataku, a to bardzo duży problem - nie ukrywa Żórawski. - Mimo wszystko wierzę w tych zawodników, którzy wyjdą na boisko i liczę, że na zimową przerwę będziemy mogli pójść spokojni.

Początek meczu w Lublinie w niedzielę o godz. 13.