Turniej na jubileusz. 40 lat sportu zapaśniczego w szkole przy ul. Jaracza

Młodzi zapaśnicy rywalizowali dziś w Gimnazjum nr 2. Jubileuszowy Wojewódzki Turniej Mini Zapasów i Sumo zorganizowano z okazji 40-lecia sportu zapaśniczego w tej szkole
- Miałem osiem lat, gdy zaczynałem. Ta sala wyglądała wtedy zupełnie inaczej. Ale przez lata wyszli z niej mistrzowie Polski, Europy i świata - wspominał jeden z wychowanków Piotr Markowski, kilkakrotny mistrz Polski i brązowy medalista mistrzostw świata. W jubileuszowym turnieju uczestniczyło około 60 zawodników z Łodzi, Zgierza i Jakubic pod Sieradzem. To uczniowie i uczennice szkół podstawowych oraz młodszych klas gimnazjalnych. Rywalizowali w dziesięciu kategoriach dzieci, w siedmiu młodzików i w sześciu kategoriach sumo.

W budynku przy ul. Jaracza 26, gdzie odbył się turniej, dziś mieści się gimnazjum, ale wcześniej przez lata była tam Szkoła Podstawowa nr 20. Od 1972 r. w szkole uprawia się zapasy, a potem także sumo. Treningi prowadza bracia Jerzy i Jacek Górski. Obaj są absolwentami Akademii Wychowania Fizycznego i wielokrotnymi medalistami mistrzostw Polski. Czterdziestolecie sportu zapaśniczego w szkole przy ul. Jaracza to także ich jubileusz.

Jerzy Górski z SP nr 20, a potem Gimnazjum nr 2 związany jest od 40 lat. Od 1982 r. jest trenerem klasy mistrzowskiej, współzałożyciel pierwszej w Polsce Szkoły Zapaśniczej i twórca programu mini zapasów.

- Czterdzieści lat temu zasialiśmy tu ziarno. Ono wykiełkowało, rozwija się i kwitnie. Chciałabym, żeby tak było dalej, żeby kolejne lata owocowały sukcesami sportowymi - mówił trener Jerzy Górski podczas niedzielnej uroczystości.

Jacek Górski, trener klasy pierwszej, ze szkołą w Śródmieściu jest związany od 30 lat. Z czego jest najbardziej dumny? - Z tego, że dajemy tym dzieciom możliwość pozytywnego spędzania czasu na sali - odpowiada trener Jacek Górski. - Nie muszą szukać rozrywki na ulicy, czy sięgać po niedozwolone środki czy używki. Tu na sali sportowo spędzają czas, a rodzice są spokojni, że ich dzieci mają zajęcie.

Mimo że obaj są już na emeryturze, wciąż prowadzą w szkole treningi. Pomaga im syn Jacka - Piotr Górski, akademicki mistrz Polski, który o zapasach w szkole przy ul. Jaracza napisał pracę magisterską. Górscy pracują z dziećmi i młodzieżą od wieku przedszkolnego po kategorię juniorską.

- Zauważyłem, że rodzicie oczekują wyniku sportowego - mówi Jacek Górski. - Ja uważam, że wynik jest ważny, bo daje cel , do którego zapaśnicy dążą, ale powinien być na dalszym planie. Poza wynikiem sportowym tutaj kształtuje się charakter, wiele pozytywnych cech, które przydają się w życiu zawodowym. Zapasy uczą dyscypliny, systematyczności ,wytrwałości w dążeniu do celu, pokonywania stresu i przełamywania strachu. Sport uprawiany od dziecka kształtuje też nawyk zdrowego trybu życia. Jeżeli dziecko zacznie ćwiczyć od przedszkolaka , to ze sportem będzie już związane na całe życie, czy to w formie narciarstwa, łyżwiarstwa, czy tak popularnego teraz biegania. Sport będą już mieć zaszczepiony.

Opinię trenera potwierdza Piotr Markowski. - Zapasy to nie jest brutalny sport - mówi. - To dyscyplina, która jest najbardziej ogólnorozwojowa, a w dodatku kształtuje charakter.

Mówił też, ile on i inni wychowankowie zawdzięczają trenerom Górskim: - Wychowali setki młodych ludzi , ukształtowali ich charakter, który pomógł im dalej walczyć w życiu. Dla mnie byli jak drudzy rodzice.

Do najbardziej utytułowanych wychowanków braci Górski należeli też Zbigniew Gontarek i Andrzej Wituła, mistrzowie Polski seniorów oraz Robert Wołowski, siódmy na mistrzostwach Europu juniorów.

Górscy spopularyzowali też zapasy wśród dziewczyn. Ich wychowanką jest m.in. Marta Wituła, dwukrotnie brązowa medalistka mistrzostw świata kadetek i srebrna medalistka mistrzostw Europy juniorek. Obecnie sukcesu odnosi Roksana Zasina, która w 2007 r. zdobyła złoty medal na mistrzostwach Polski seniorek i awansowała do kadry narodowej. W tym roku była piąta na mistrzostwach świata seniorek.