Miasto tnie wydatki na sport i łódzkie kluby. Czy przetrwają 2013 rok?

Zgodnie z oczekiwaniami miasto zmniejszyło wydatki na sport w przyszłym roku. Dla klubów oznacza to jedno: desperacką walkę. Niestety, nie z rywalem, a o przetrwanie.
O tym, że miasto chce uciąć wydatki na sport, pisaliśmy już dwa miesiące temu. Czarny scenariusz, jaki rozpisano w projekcie budżetu, spełnił się w 100 procentach w czwartek, gdy radni przyjęli budżet na 2013 rok. Zgodnie z oczekiwaniami wydatki na sport (w wydziale sportu i biurze ds. inwestycji) zostały zmniejszone o około 10 mln zł i wyniosą nieco ponad 40 mln zł.

Najważniejsze cięcia dotkną dotacji na wspieranie sportu ligowego i olimpijskiego (wcześniej promocja przez sport) oraz szkolenie sportowe. Rok temu na oba zadania przeznaczono po 5 mln zł. Tym razem połączono je w jedno, a łączna kwota dofinansowania wyniesie 7,5 mln zł. Czyli 25 procent mniej niż w mijającym roku. Nie wiadomo jeszcze, jaka część zostanie przeznaczone na profesjonalne kluby, a jaka na szkolenie. W kuluarach mówi się jednak, że kluby mogą liczyć na 3-3,5 mln zł.

A to oznacza dla nich wielki problem. W wielu przypadkach dotacje stanowią bowiem lwią część klubowej kasy. Kryzys dotknął sport w ogromnym stopniu, a kluby - nie tylko łódzkie - coraz trudniej wiążą koniec z końcem. W naszym mieście dwóm z nich w 2012 roku to się zresztą już nie udało. Z powodu pustek w kasie koszykarki ŁKS po spadku z ekstraklasy musiały zaczynać od nowa od III ligi, a dorosła sekcja koszykarzy ŁKS-u przestała istnieć w ogóle. Problemy finansowe nękają także piłkarzy z al. Unii, którzy z hukiem spadli z ekstraklasy, oraz inne kluby. Siatkarki Budowlanych zajęły najniższe miejsce na koniec sezonu od początku gry w ekstraklasie, rugbiści Budowlanych zaczęli rozpadać się od środka, a i Widzewowi małe wsparcie od miasta nie pomogło w walce o wyższe cele.

Przed przejęciem władzy Hanna Zdanowska obiecywała, że wydatki na sport będą co roku zwiększane o 10 mln zł. Coraz więcej pieniędzy miało być także na dotacje, czyli ówczesną promocję. A - jak widać - jest ich coraz mniej.

Przykłady innych miast pokazują jednak, że wartość i znaczenie sportu potrafią być docenione. Jak już pisaliśmy, dwa razy mniejsze i cztery razy mniej liczne od Łodzi Gliwice tylko w tym roku przekazały na ekstraklasowy Piast 12,5 mln zł, a mająca niespełna 400 tys. mieszkańców Bydgoszcz wydała na wszystkie kluby około 13 mln zł. Z kolei w 2011 r. 130-tysięczne Tychy, 215-tysięczny Sosnowiec i 140-tysięczny Rybnik dały grającym w II lidze (formalnie III) GKS-owi, Zagłębiu i ROW-owi odpowiednio 2,8, 2 i 0,9 mln zł.

Władze Łodzi cięcia uzasadniają kryzysem i tłumaczą, że dotknęły one wszystkie wydziały. Powodem jest również wspomniany upadek sekcji ŁKS-u. W magistracie doszli do wniosku, że skoro jest mniej klubów, to i pieniędzy powinno być mniej. Takie rozumowanie prowadzi jednak donikąd. Albo inaczej: doprowadzi do upadku kolejnych drużyn. Chyba że w UMŁ ktoś wreszcie zrozumie, że sport to coś więcej niż zło konieczne. 1 procent całego budżetu przeznaczony na sport to jasny sygnał, że na to się nie zanosi. Pora nastawić się więc na to, że 2013 rok będzie dla klubów kolejnym rokiem walki. I że nie każdy wyjdzie z niej zwycięsko...