PTK Pabianice - Widzew Łódź, czyli koszykarskie derby, w których wygrywać... się nie opłaca

Stawkę meczu PTK Pabianice - Widzew będzie prestiż, bo obie drużyny na razie są najsłabsze w ekstraklasie. I nie opłaci im się poprawiać swojej lokaty.
W sobotę o godz. 17.30 w nowej pabianickiej hali spotkają się dwie ostatnie drużyny Ford Germaz Ekstraklasy. Gospodynie do tej pory nie wygrały żadnego z 15 ligowych spotkań. Widzew z kolei na koncie ma jedno zwycięstwo - odniesione w pierwszej rundzie właśnie nad sobotnimi rywalkami (82:57).

W tym sezonie nikt nie spada z ekstraklasy, dlatego nie ma znaczenia, na których miejscach uplasują się drużyny z naszego regionu na koniec sezonu. Paradoksalne jest to, że sobotnie zwycięstwo może być przysłowiowym... gwoździem do trumny. - Mamy silniejszy skład, zdecydowanie bardziej doświadczone zawodniczki, dlatego nasza porażka byłaby spora niespodzianką - tłumaczy Ryszard Andrzejczak, trener Widzewa. I dodaje, że ewentualna wygrana, a następnie pokonanie AZS Rzeszów może sprawić, że łodzianki zajmą ósme miejsce w tabeli i będą musiały dodatkowo rozegrać przynajmniej cztery mecze w fazie play-off. - A to dodatkowe koszty związane z wyjazdami, organizacją spotkań u siebie. Nie stac nas na to - przyznaje Andrzejczak. Drużyny z miejsc 9 i 10 po rundzie zasadniczej kończą sezon.

W Widzewie na problemy zdrowotne narzeka Anna Tondel, a w PTK - trenerka Edyta Koryzna, którą zmogła grypa. Ma jednak poprowadzić drużynę.